0% prowizji - na zawsze!

UŻYTKOWNICY

Mama działa

blogi.szafa.pl/ /olczita82

sty. 30

dziadki – błogosławieństwo czy przekleństwo

dodane przez: olczita82 dn. 30-01-2014 r.

Z własnego dzieciństwa pamiętam czas spędzany u babci i dziadka, który upływał mi na zabawie szmatkami, nitkami i przędzą. Babcia z dziadkiem pracowali chałupniczo i robili czapki, szaliki, sweterki i inne rzeczy. Pamiętam jak siedziałam na stole w kuchni, pamiętam smak babcinych obiadów i spacery z stanie w kolejkach z dziadkiem w sklepie. Zawsze jak  czegoś nie szło wytargować od rodziców, to od dziadków przychodziło z łatwością. To tak z perspektywy dziecka.

Bo teraz z perspektywy rodzica, okazuje się, że pomoc dziadków choć cenna, nie raz zupełnie się nie zgrywa z tym, co my sobie postanawiamy jako rodzice. I tak można sobie gadać, żeby dziecka nie paść słodyczami. A co tam, wy jedliście i żyjecie. Jakieś bzdury se wymyślili, dziecku słodyczy nie dawać. A że potem następuję 1,5 godziny walki ze zjedzeniem obiadu, to już inna sprawa. To może bananka, albo winogrona. Może nie, bo za pół godziny kolacja. Ale ona chce, to jej dam.

I znów porażka. A na spacer pójdziemy. Ok, tylko bądźcie na 12.00, gdzie tam, grubo po 13, już się chyba Ninka zmęczyła, bo przysypiała o drodze. No super i teraz juz zapomnij, że zaśnie o stałej porze. Zmęczona i marudna walczy jeszcze 1,5 godziny zanim zaśnie. Nie da się przebrać, przewinąć, rąk umyć, zjeść. Nic. Ale przecież tak fajnie się bawiła, żal przerywać, niech dziecko się dotlenia. W centrum miasta między dwoma najruchliwszymi ulicami, dotlenia się jak talala.
Albo choć do babci, zła matka na ciebie krzyczy, choć babcia Ci da, co tam chcesz. Buteleczkę – bardzo proszę. Oh mnożyć bym mogła, bo czasem czuję się jak Don Kichote. Ja swoje, dziadki swoje. Ja mówię, że Ninka histeryzuje, bo próbuje coś wymusić, trzeba ją zostawić i olać, to jej minie zaraz, a babcia leci, bierze na rączki i w końcu daje jej to, co chciała. Bo przecież dziecko nie może płakać.

Z drugiej zaś strony, nie raz babci sie udało Ninkę położyć spać, jak mnie już ręce opadały i najchętniej napoiłabym ją makiem, żeby zasnęła.
Poza tym to dzięki dziadkom zyskuję czasem chwilę dla siebie i mogę w spokoju ugotować obiad albo posprzątać, bez mojego “pomocnika” kręcącego się pod nogami. I nieocenione są wreszcie te chwile, kiedy można dziadkom Ninkę “podrzucić”, ku ich radości, na dzień, dwa, albo chociaż na popołudnie, żeby wyjść sobie z mężem na “randkę”, albo wyjechać nad morze.

Więc jak to w życiu bywa, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Trzeba po prostu nauczyć się nie dostrzegać pewnych rzeczy lub poszukać złotego środka. I tłumaczyć rodzicom wciąż i wciąż dlaczego robimy tak a nie inaczej.

Taka anegdota przy okazji, jak można odwrócić sytuację na swoją korzyść. Siedzę na placu zabaw, Ninka szaleje, obok mnie na ławce mama z córcią może 3-letnią i babcia. Mama co jakiś czas upomina małą, żeby uważała, babcia natomiast dzielnie biega za wnuczką, pewnie gdyby była ciut sprawniejsza właziła by za nią na drabinki i zjeżdżalnię. W dodatku babcia biega z butelką soczku, paczką ciastek, drożdżówką i jakimiś cukierkami. I co chwilę, bach ciasteczko, tu masz ugryź bułę, popij sokiem i jeszcze cukiereczka może.
Mama tylko siedzi, kiwa głową. Po pół godzinie nie wytrzymuje. Jak tylko babcia pojawia się w okolicy ławki, mama ją upomina – mówiłam nie dawaj jej tyle słodkiego. Potem w domu obiadu jeść nie chce, a już ma 3 zęby do wypełnienia. Znowu musimy iść do dentysty w przyszłym tygodniu. Oj tam – stwierdza babcia. Przecież nie można dziecku zabraniać słodyczy. A zęby się wyleczy przecież.
Na to mama – taka jesteś mądra, to w przyszłym tygodniu ty z nią pójdziesz do dentysty, najpierw będziesz przez godzinę z nią walczyć, potem słuchać jak ryczy, później świecić oczami przed dentystką dlaczego nie możesz opanować dziecka, a na koniec zostawisz pani doktor 200 zł za wizytę. I dawaj jej tyle ciastek, ile chcesz, tylko ty się z nią potem męcz. Po tych słowach babci mina zrzedła i potulnie schowała ciastka do torebki. Co może siła argumentu :)

Pewnie nawet nie chodzi o kasę, bo raczej nikt nie żałuje na zdrowie dziecka, ale każde babcine serce zmięknie jak oczami wyobraźni zobaczy to upłakane, usmarkane, przestraszone dziecko, które wcale nie rozumie dlaczego ktoś mu ma w zębach borować i za jaką karę. I droga babciu – przepraszam to chyba za mało w tej sytuacji.

Zatem skoro staramy się wychować dzieci i wpoić im pewne zasady, to spróbujmy też z dziadkami. Czasem naprawdę wystarczy pewne rzeczy dobrze uzasadnić i dociera. Innym razem oczywiście oni wiedzą lepiej, ale o ile są to jednorazowe akcje, to jakoś można to znieść. Ja tylko dziękuję losowi, że u nas dziadkowie nie wtrącają się za bardzo w wychowanie maluchów. Nikt nie mówi, robisz źle, trzeba robić tak, bo ja tak robiłam i to jest dobrze. Ogólnie mamy “wolną rękę”, nie narzucają nam złotych metod wychowawczych, a że czasem zdarza im się “wtopa”.
Bywa. Życie.

A jak jest u Was ? Macie wsparcie ze strony Waszych rodziców, czy raczej unikacie ich “pomocy” w wychowaniu dzieci ?

Brak

Komentarze



Możliwość komentowania została wyłączona


ajmfree
Zobacz blog

ajmfree napisała:

dodane: 30-01-2014 22:08

Ooo moja teściowa jest niereformowalna :D Dobra z niej kobiecina i baaardzo mądra, ale jeśli chodzi o moją Majkę to normalnie ręce mi opadają. Majka co 2-3 tygodnie wędruje do babci na noc. Po takiej wizycie trzeba z nią dochodzić do ładu przez kolejny tydzień. Większego szatana niż ten, który wraca od teściowej, w życiu nie widziałam. Wytłumaczenie teściowej na to dziwne zjawisko jest jedno: "No bo jak ja mogę jej odmówić?" Brak mi słów, po 5-ciu latach już nie walczę, bo tylko się denerwuję.

Ale taki przykład, że to nie zawsze wychodzi na dobre:
Pojechała Maja z babcią na wycieczkę z okazji Dnia Dziecka - jakaś kopalnia srebra i Aqua Park w Tarnowskich Górach. W kopalni owszem, grzeczna była. Ale na basenie - biega, skacze, nie słucha, ucieka, a tam posadzka mokra, teściowa opowiadała mi z wielkim przejęciem jaki to stres miała bo Maja jej tak biegała a ona przecież nie krzyknie... I co? Obok Majki biegł chłopiec - 8 lat, wykopyrtnął się tak, że sobie bidny wybił zęby, złamał szczękę i rękę. I ja się pytam teściowej - a co jakby Maja tak mamie upadła? "Oj chyba bym umarła!" No to kuźwa ryknąć raz czy drugi na tego małego diabła, bo nie ma, że nie, czasem tylko tak do niej dociera! Aż się boję puścić małą na wakacje z babcią, bo mam wizję, że mi się Majka w jeziorze utopi bo jej babcia nie zabroni przecież wchodzić daleko do wody...
 

bajsza1
Zobacz blog

bajsza1 napisała:

dodane: 30-01-2014 18:38

Miało być "Wiele bym dała za krótką chwilkę..."
 

bajsza1
Zobacz blog

bajsza1 napisała:

dodane: 30-01-2014 18:35

Pięknie napisałaś, sorry, że tak na per Ty piszę. Wiesz ja już nie mam ani taty ani mamy odeszli na gwiezdne łąki i uganiają się pewne za motylami - wierz mi wiele bym dała by usiąść z mamą przy kawie i poplotkować, albo zjeść te jej buraczki do mielonego albo delektować się jej sernikiem, czy babeczkami, które woziłam do córki mieszkającej za granicą, bo babcia specjalnie dla niej i jej męża upiekła. Wiele bym dał krótką chwilkę - pamiętaj o tym, że kiedyś jak mnie łza Ci się w oku zakręci. Pozdrawiam cieplutko.
 

KrwotoK
Zobacz blog

KrwotoK napisała:

dodane: 30-01-2014 17:02

Mam dokładnie to samo, ciężko było dojść do porozumienia na początku, teraz jest troche lepiej ale dalej lizaki, batoniki itp do tego "bo ona chce" to trzeba dać. A później słyszę że muszę słodycze ograniczyć dziecku... Ale z drugiej strony kiedy trzeba przypilnują czy sie pobawią takim dziadkom mozna jeszcze wybaczyć;) Gorzej mam z teściową bo ani nie słucha ani nie przypilnuje:/
 

margerita28

margerita28 napisała:

dodane: 30-01-2014 14:28

Moim zdaniem rady naszych rodziców co do wychowywania dzieci są cenne i wiele możemy się od nich nauczyć, jednak każdy musi znać swoje miejsce i pamiętać kto jest rodzicem a kto jest dziadkiem:)
 

Wyszukiwarka

UŻYTKOWNICY

Szukaj:

RSS

Dodaj do ulubionych

O blogu

Mama działa

Prowadzony przez:
olczita82

Mama Działa to blog o moich doświadczeniach w macierzyństwie. Co mi się sprawdziło, co mogę polecić, a co jest zdecydowanie przereklamowane. Jeśli niedługo zostaniesz mamą lub już nią jesteś i ciekawią Cię różne mamine tematy, zapraszam.

O mnie

olczita82

Na szafie od: 11-09-2013

Obserwuj

Jestem mamą od 16 miesięczy a za 2 znów mamą będę. Od początku :) I tak sobie pomyślałam, że za drugim razem jest już łatwiej. Już nie błądzę w świecie dziecięcych ubranek nie rozróżniając śpiochów od pajacy. Nie wyszukuję setek zupełnie niepotrzebnych dziecku wynalazków, które promują ich producenci. Nie czytam, jakie pieluchy kupują mamy-celebrytki, bo co to za różnica dla bobasa w co za przeproszeniem “robi”. I dlatego pomyślałam, że może warto podzielić się tym, co już wiem z tymi z Was, które mamami zostaną wkrótce lub właśnie zostały. Wiadomo,każde dziecko jest inne, dlatego zachęcam do dzielenia się Waszymi doświadczeniami. Nie tylko jeśli chodzi o noworodki i niemowlaki, ale także starsze dzieci, bo jeszcze wiele przede mną.

Obserwują blog
haanula
Madeleine1987
niewywrotna
milqin
sky1990
paulina233
adrianna_k30
ajmfree
margerita28
LadyDitha
pokaż więcej

Podaj powód zgłoszenia:


Zamknij
0