0% prowizji - na zawsze!

UŻYTKOWNICY

Odchudzanie?

blogi.szafa.pl/ /maretka

cze. 24

Jak to się zaczyna?

dodane przez: maretka dn. 24-06-2013 r.
Jak to się zaczyna?

Od dłuższego czasu zmagam się ze swoją wagą. W roku 2011 ważyłam 59kg i byłam szczęśliwa, jednak z powodu choroby i zażywania nieodpowiednich lekarstw moja waga zaczęła rosnąć. W tamtym roku dobiłam do 73kg przy wzroście 162cm i nie ukrywam, załamałam się. Jednak dzięki diecie Kopenhaskiej, a potem chwile kapuścianej, oraz dzięki ćwiczeniom, a właściwie dzięki bieganiu i rowerowi schudłam do wagi 63kg.

A potem przyszła zima. Zaprzestałam ćwiczeń, leki nadal brałam i do dzisiaj biorę (lekarz mi zmienił i mniej po nich tyje, a może wcale), diety żadnej nie utrzymywałam, wróciłam do chleba, a raczej do bułek. Z diety Kopenhaskiej wyniosłam tylko tyle, że nie jadłam ziemniaków. I jak można było się spodziewać waga zaczęła rosnąć, tylko ja jakoś tego nie zauważałam, aż do dnia kiedy mój chłopak kazał stanąć mi na wagę, a ta pokazała 70kg. 

Chyba aż za bardzo się tym nie przejełam. Potem mój luby zmusił mnie, zeby zrobić mi zdjęcia w stroju kąpielowym i to był jak liść w policzek. Zaczęło się od narzekań, potem zmniejszyłam ilość słodyczy, potem starałam się coś ćwiczyć, ale opornie to dość szło, potem zaprzestałam jeść pieczywo, zaczęłam zmniejszać ilość węglowodanów, a na koniec doszłam do wniosku, że mam gdzieś diety, bo nie ważne jaka by nie była, jak ją skończe zapewne będę miała efekt jojo i wszystkie starania pójdą do kosza. Jedyna dieta jaka mogła mi tak naprawdę pomóc to dieta MŻ (mniej żreć).

W maju 2013 roku po obronie pracy stanęłam poraz kolejny na wagę. SPADŁA do 67kg. Jednak jakoś mnie to nie uszczęśliwiło. Od stycznia 2013 roku do maja 2013 roku schudłam 3kg. I wtedy postanowiłam wziąć się za siebie już tak konkretnie, skoro mały wysiłek coś tam zdziałał to duży zdziała cuda. Poza tym skończyłam studia, zostałam Panią inżynier, oczywiście bez pracy, więc siedzieć na tyłku i nic nie robić nie miałam ochoty.

Maj 2013 zaczął przynosić w moim życiu pewne zmiany, a oprócz tego zaczęłam dużo różnych rzeczy testować, co mogłyby przyśpieszyć moje spalanie tłuszczów. Ale o tym innym razem, teraz idę pod prysznic, bo właśnie wróciłam z ponad godzinnego biegu. Uf jak gorąco x)

odchudzanie, waga, kilogramy, ćwiczenia,

Komentarze



Możliwość komentowania została wyłączona


kamila1977-77

kamila1977-77 napisała:

dodane: 01-07-2013 09:17

co moge napisac ..podpowiedziec ...pid duzo wody ojjj duzo nawet do 2 litrow dziennie ...wiem ze to zdaje sie duo ,ale z czasem wcale tak sie nie wydaje...i jeszce jedno zeby zrzucic troszke kilogramów ,a co zatym idzie oczyscic organizm z toksyn..idealne rozwiazanie tylko systematycznie ...z rana na czczo pic ( wieczorem z polowki cytryny wycisnac sok ..moze byc tez z calej...zalac przegotowana woda tak aby bylo 3/4szklanki ,przykryc talerzykiem i rano zaraz po przebudzeniu wypic....dziala :) wystarczy miesiac systematycznie pic i juz bedzie widac efekty ...do tego oczywiscie cwiczenia :)i duzo wodyyyyy
 

maretka
Zobacz blog

maretka napisała:

dodane: 24-06-2013 20:02

U mnie pierwszy dzień bez mega upału, więc wykorzystałam go na maksa jeśli chodzi o bieganie :)
 

DominikaKonieczna

DominikaKonieczna napisała:

dodane: 24-06-2013 13:46

No ja tez sie ciesze ze pogada na ten tydzien zapowida sie chodniej.. Bo w gorace dni poprostu mimo wiekich checi sie nie da.. A wiec ten tydzien zapowiada sie biegajaco:) Powodzenia!:)
 

ellieellie

ellieellie napisała:

dodane: 24-06-2013 12:08

Dobrze, że upały na chwilkę odpuszczają, przynajmniej będzie się lepiej biegało:)
życzę powodzenia w trzymaniu formy!
 

Wyszukiwarka

UŻYTKOWNICY

Szukaj:

RSS

Dodaj do ulubionych

O blogu

Odchudzanie?

Prowadzony przez:
maretka

Będę tu opisywać moje doświadczenia z odchudzaniem. Opowiem wam o tym jak się zmagam z zrzuceniem zbędnych kilogramów. O tym jakie są rezultaty tego mojego odchudzania. Co warto wypróbować, a czego lepiej omijać. Będę waszym królikiem doświadczalnym. :)

O mnie

maretka

Na szafie od: 15-02-2009

Obserwuj

Od roku 2011 zmagam się ze swoją wagą. Od maja 2013 powiedziałam sobie, że to ostatni rok zmagań. To właśnie w 2013 roku osiągnę swoją idealną wagę i nigdy więcej już jej nie utracę.

Obserwują blog
marrta
Madziulaaa23
patryska_91
alpina
alicja_m1212
gosia668
Hooney_M
miiszel
AnanasowAaa
pokaż więcej

Podaj powód zgłoszenia:


Zamknij
0