0% prowizji - na zawsze!

UŻYTKOWNICY

Matka Polka Terrorystka

blogi.szafa.pl/ /Marticzku

paź. 04

Matka Polka Terrorystka

dodane przez: Marticzku dn. 04-10-2012 r.
Matka Polka Terrorystka

Chyba w pierwszym punkcie powinnam wytłumaczyć skąd taki tytuł bloga, a no dlatego... Poszukując ikony dla bloga natrafiłam na plakat promujący spektaklt Teatru Polonia i stwierdziłam, że  ''Matka Polka Terrorystka''  to tak jakby moje nowe imię, zawód, status społeczny.

 

17ego czerwca zostałam Matką - uroczej dziewczynki, które stała się oczkiem w mojej glowie, chociaż ciąża była nie planowana, a ja uważałam, że jestem zdecydowanie za młoda na macierzyństwo i jedyne co miałam wcześniej w planach to studiowanie (o ironio na kierunku 'położnictwo') i pracowanie, a tu taka niespodzianka, a raczej kinder niespodzianka jak to raz ujęła znajoma lekarka. No ale teraz przyznaje,  że nie potrafię sobie juz wyobrazić życia bez tej Małej Bezbronnej Istotki (i w tym momencie możecie już zauważyć, że przemawia przezemnie 'Matka', która w każdym momencie, nawet nieświadomie myśli o swojej latorośli i jest zdolna walczyć o nie jak lwica). 
 

 

Od momentu gdy już pogodziłam się z myślą, że spodziewam się dziecka i noszę pod sercem nowe życie dostałam nowy zastrzyk energii, byłam zdolna do wszystkiego. Mój kierunek cechują się dużą ilością ćwiczeń i praktyk zawodowych, a ja za wszelką cenę chciałam zaliczyć drugi rok, żeby zaraz po wakacjach startować z 3 rokiem. I wtedy odkryłam znaczenie zdania 'jak nie drzwiami, to oknami', stawałam na głowię, żeby ułożyć wszystkie praktyki przed wyzanaczonym terminem porodu (jest i ona - 'Terrorystka' walcząca o swoje racje i obalająca system). I prawię się udało, ale spory brzuszek już pod koniec uniemożliwił mi uczęszczanie na zajęcia, ale tak naprawdę teraz przeważają plusy tej sytuacji niż minusy.
+ jestem z Tosią i widzę jak się rozwija i rośnie ,
+ mogę się skupic tylko na niej i nie zawracać sobie głowy tym, że jutro mam jakieś zaliczenie
+ na zajęcia wracam dopiero od drugiego semestru, czyli po lutym, bo zostały mi tylko dwa przedmioty do zaliczenia 
jedyne jaki w tej calej sytuacji jest, rozstanie się z moją grupą i rok w plecy, ale czy to ma większe znaczenie gdy w domu mam tyle szczęścia? :) 

Potrafie być terrorystką na zawołanie, w przychodni, w kolejce przy kasach, w autobusie, czy też w domu. Teraz to dziecko jest najważniejsze i nie może zostać skrzywdzone, nawet słownie. I nie mówię tutaj o beztresowym wychowaniu, bo jestem mu przeciwna, ale czasem trzeba zawalczyć o coś, o Nią, jak również o samą siebie. 

 

No i ta nieszczęsna '...Polka'. To już ta batrdziej negatywna strona tytułu (a może mi sie tylko tak wydaję?) w chwili zmęczenia, frustracji, notorycznego nie wyspania dopada mnie myśl 'czemu to wszystko jest na mojej głowie? Przecież to nie tylko moje dziecko'. Prawda jest jednak taka, że macierzyństwo to praca przez 24h/dobę i chociaż wiem, że im Tosia będzie strasza tym więcej będę miała chwil dla siebie, bo Mała będzie zajęta swoimi zabawkami, marzeniami i odkrywaniem świata, to i tak póki co, moim największym marzeniem jest: 1. Wyspać się! Żebym choć raz mogła przespać chociaż to 7h cięgiem.  (marne marzenie prawda? ale dla mnie to by bylo coś, mówię wam ^^) 
Ale z drugiej strony doceniam tą Polkę, która jest w stanie usypiając dziecko, przy okazji jedną ręką gotować, prasować, wieszać pranie i sprzątać, chociaż jeszcze cieżko zgrać mi tą biedną  jedną rękę, abym mogła robić wszystko jednocześnie, jednak udaje mi się to w niektóych sytuacjach. W końcu dopiero się uczę mojego nowego, nieoficjalnego zawodu :) 

 

W książce Joanny Woźniczk-Czeczott ''Macierzyństwo NON-FICTION, Relacja z przewrotu domowego'' (którą gorąco polecam świeżo upieczonym mamuśką, które szukają kogoś kto je zrozumie i był w ich sytuacji!) autorka wspomina o mitycznym organie, który wykształca się po porodzie - Serce Matki. Zdecydowanie mam je w sobie i dobro mojego dziecka jest dla mnie najważniejsze, ale z drugiej strony ciuchutką proszę, aby mnie również doceniano w tym co robię dla tego dziecka. W końcu każda mamuśka zasługuje na chwilę dla siebie i na wyjście z przyjaciółkami. Uwaga dla przyszłuch i obecnych Tatusiów - wypoczeta Mama to szczęśliwa Mama. I warto tutaj jeszcze dodać zdanie od Autorki: 'Odkryłam, że każda Matka Polka to Bohaterka".
Ja się jeszcze bohaterką nie czuję, ale i tak dobrze mi z tym, ze jestem Matką i ktoś kocha mnie bezgranicznie. I póki co zdecydowanie wole być Terrorystką, niż Bohaterką :) 

 

 

„A Państwo, co by chcieli wysadzić? No, plebiscyt, koncert życzeń! Ja jestem tolerancyjna, mogę wysadzić wszystko! Urząd skarbowy? Centralę NFZ? Proszę bardzo! A może sejm? Za nonszalancję prorodzinną, zamykanie oczek, umywanie rączek! Ja jestem za! Matka-Polka z siatami wypchanymi materiałami wybuchowymi. Nie zrobiłam sobie sesji zdjęciowej i nie mam manifestu na fejsbuku, jestem szalona bezinteresownie i anonimowo! Idę i nikt mnie nie zatrzyma!”

/fragment sztuki

 

wpis edytowany 2012-10-04 o godz. 12:39:10

matka, dziecko, macierzyństwo, ciąża, wychowanie, ojcowie, małżeństwo,

Komentarze



Możliwość komentowania została wyłączona


angua79

angua79 napisała:

dodane: 06-10-2012 16:19

Marticzku, owszem, mam czas odkąd mały podrósl na tyle, że można go było puscić do przedszkola i zostawić u dziadków; wcześniej bylismy z nim na zmianę w domu, a wszystkie wyjazdy również z nim; to jest miłe, ale jednak nie to samo, co we dwoje. Z drugiej strony to byl czas niepowtarzalny ;)
 

ellfik_86
Zobacz blog

ellfik_86 napisała:

dodane: 05-10-2012 09:55

ja też czekam na następne wpisy ;) ja w sumie też chodziłam z brzuszkiem na studiach, ale tylko na 5 roku i urodziłam 3 tygodnie po obronie :) minusem jest to, że do tej pory nie mogę znaleźć pracy, ale mój 14msc synek w pełni mi to wynagradza :) a kiedyś jeszcze będę pracująca i bogata ;)
 

Marticzku
Zobacz blog

Marticzku napisała:

dodane: 04-10-2012 17:13

racja, chociaż ja osobisci enie mogę narzekać, ze względu na to, że jestem na Położnictwie i dziewczyny mnie troche rozumieją, ale wiadomo, ze mają dla mnie mniej czasu ze względu na zajęcia i tu jest problem ;)
 

tikotka

tikotka napisała:

dodane: 04-10-2012 17:07

kurcze no to jest akurat minus macierzyństwa na studiach, bo większość koleżanek niestety jeszcze nie jest w naszym temacie ;)
 

tikotka

tikotka napisała:

dodane: 04-10-2012 16:41

kurcze no to jest akurat minus macierzyństwa na studiach, bo większość koleżanek niestety jeszcze nie jest w naszym temacie ;)
 

Marticzku
Zobacz blog

Marticzku napisała:

dodane: 04-10-2012 16:03

narzekam na ten sam problem Tikotko! Należę do mam spacerujacych samotnie ze swoją pociechą, ewentualnie w towarzystwie mp3 i bardzo z tego powodu ubolewam, bo przez to spacerki mi się póki co dłużą, gdy nie mogę nawet porozmawiać z Tośką, bo ta woli uciąć sobie drzemkę :D
 

tikotka

tikotka napisała:

dodane: 04-10-2012 15:57

Ha! Dodaje blog do ulubionych bo czuje jakbym czytała o sobie. Również młoda mama, również studentka i również wariacko zakochana w swoim małym Bąblu :) Szkoda tylko, że jeszcze nie udało mi sie spotkać takich pozytywnie zakręconych mam w prawdziwym życiu, o ile spacery były by milsze ;)
 

Marticzku
Zobacz blog

Marticzku napisała:

dodane: 04-10-2012 13:53

Miło mi, ze Ci sie podoba Alu, tym bardziej, że to dopiero mój pierwszy wpis, osobiscie nas póki co problem nie dotyczy, ale nigdy nie mów nigdy... Wiec chyba za dużo narzekam? :P Zapraszam gorąco do czytania następnych wpisów! :)
 

ala1561

ala1561 napisała:

dodane: 04-10-2012 13:51

Strasznie podoba mi się Twój styl pisania :-) fajny blog. Sama jestem mamą teraz już 2 letniej dziewczynki. Na poczaku również było cięzko, moja K miała kolki a co za tym idzie o śnie mogłam niestety zapoomnieć przez okres 7 mc. Teraz natomiast zasypiamy praktycznie razem i razem rano się budzimy, jest super. A jesli chodzi o ogarnięcie spraw domowych itd sokojnie .. jak to mówią :praktyka czyni mistrza :-D Powodzenia!
 

ellfik_86
Zobacz blog

ellfik_86 napisała:

dodane: 04-10-2012 13:11

tak, te 5 minut ciszy jest zawsze podejrzane :)na początkowym etapie macierzyństwa też czekałam na tą chwilę dla siebie, ale z perspektywy czasu myślę, że właśnie wtedy je miałam :) tak jak pisze angua79. A może chodzi o to, że wtedy jak była ta chwila to była całkiem MOJA, chociaż krótka, a teraz owszem mam chwilę dla siebie, mogę więcej zrobić, ale zawsze z tyłu głowy niepokojąca myśl, czy ten mój kochany czasem nie wspiął się już na szafkę w drugim pokoju, albo czy nie wtyka czegoś do kontaktów... generalnie cisza w domu równa się panika :) także korzystaj :) żeby była jasność, nie narzekam :) kocham tego mojego psotnika :) po prostu kiedyś było inaczej, teraz jest inaczej i w przyszłości też będzie inaczej :) taka kolej rzeczy. Powodzenia! :)
 

Marticzku
Zobacz blog

Marticzku napisała:

dodane: 04-10-2012 12:59

ale z tego co widzę na blogu znajdujesz jednak już troche czasu dla siebie i na podróże patrząc po ostatnuch wpisach :) Przyznam szczerze, ze też zostałam 'fanko-ofiara' nocnego karmienia w łóżko, chociaż nasze raczej wielkością na grzeszy, więc teraz dzielnie walczę sama ze sobą, żeby nakarmić małą w nocy i odłożyć ja do łóżeczka, dla jej wygody jak i naszej. Z jednej strony tak jak piszesz dzień się będzie kurczył i trzeba będzie mieć oczy dookoła głowy, ale pewnie i tak każdy mały sukces bedzie dla mnie ważniejszy niż to podejrzane 5minut ciszy *które chyba przy każdym dziecku jest powiązane z psuciem :P)
Pozdrawiam!
 

angua79

angua79 napisała:

dodane: 04-10-2012 12:51

dobre :)
Musze Ci powiedzieć, że ja "ciężar" bycia mamą i robienia 100 innych rzeczy obok poznałam dopiero, kiedy mój syn ZACZĄŁ odkrywać ten świat i co chwila domagał się mojej uwagi, a nawet, jeśli nie, ja musiałam mieć oczy dookoła głowy, bo gdy przez 5 minut był spokój, było to wysoce podejrzane. Dopiero WTEDY doba zaczęła mi się kurczyć. Dopóki był malutki, jego potrzeby były niskomplikowane, a rytm dnia "spanie-jedzenie-higiena-zabawa-spanie" i tak w kółko dawał mi całkiem sporo czasu. Problem przesypiania nocy rozwiązałam, bo spaliśmy razem we trójkę w jednym wielkim łożu i karmiłam w nocy przez sen. Było mi z tym całkiem wygodnie, ale potem zaczęły się schodki - dopiero, gdy Młody dorósł do przedszkola, odzyskaliśmy trochę życia z powrotem.
 

Wyszukiwarka

UŻYTKOWNICY

Szukaj:

RSS

Dodaj do ulubionych

O blogu

Młoda matka o życiu, miłości, o dziecku, zmaganiu z przeciwnościami losu i o tym co chętnie by zmieniła lub poprawiła (chociażby wybór kilku kategorii na raz, a nie tylko jednej;) ).

O mnie

Marticzku

Na szafie od: 25-09-2012

Obserwuj

Młoda mama, który musi się odkryć w nowej roli i przy okazji połączyć je z poprzednim życiem (pracom, studiami, znajomymi) i próbuje znaleźć na to swój własny sposób ;)

Obserwują blog
koja55
LOLLL
CytrynowA
Avinionn
ala1561
tikotka
ellfik_86
NanPi
Anastazja30
pokaż więcej

Podaj powód zgłoszenia:


Zamknij
2