0% prowizji - na zawsze!

UŻYTKOWNICY

moje niebo już dojrzewa

blogi.szafa.pl/ /santanka

maj 14

"Na dzieciach się nie oszczędza" czyli o zakupach butowych

dodane przez: santanka dn. 14-05-2013 r.
"Na dzieciach się nie oszczędza" czyli o zakupach butowych

"Na dzieciach się nie oszczędza" - grzmią wszystkie dobre mamy, babcie lub przyszłe mamy (które najmniej mają w tej sprawie do powiedzenia).
Mając już swoje doświadczenia z zakupem butów dla mojego czterolatka (pozdrawia ze zdjęcia) ruszyłam wczoraj z mężem na zakupy. Tak, bez czterolatka, bo jest (jak zawsze) chory, ale przezornie zmierzyłam mu stópkę, przygotowałam patyczek i nawet go zmierzyłam (16,5cm :-)). I ruszyłam do naszego biednego, wiejskiego centrum handlowego (szumnie nazwane).

Oczywiście zapomniałam wziąć patyczka - zaczyna się ciekawie.
Szukamy półbutów. W Deichmannie zaczynają się od 69zł. Trochę dużo jak na buty na jeden sezon, ale "na dzieciach się nie oszczędza". Kupiliśmy w zeszłym roku takie za 39,90, w CCC. Wytrzymały do teraz, ale noga nie wytrzymuje - stópka się poci, skarpety można niemal wykręcać. No to szukamy z mężem "lepszych butów".
Są, z elefanta, za 139. "Nie oszczędza się"? No dobra, ale trzeba też jeść...
Z jakiejś niemieckiej firmy też są, skórzane, za 89zł. No, to już coś. Oczywiście brak rozmiaru...
No i są świetne Nike. Ładne, efektowne, jest firma... 99zł. Po przecenie. Dużo, ale prawie tyle, ile te poprzednie. Ale nie płacę za skórę, tylko za markę.
No ale to zawsze marka.
Ale przecież wszystko i tak robią ci sami chińczycy...
I tak nie ma rozmiaru.
Chcę kupić te skórzane, jeśli tylko znajdzie się gdzieś w okolicy rozmiar. Mąż chce Nike. I co teraz?
Sprawa rozwiązuje się sama, w drugim deichmannie u nas w mieście mają rozmiar, ale tylko z tych skórzanych. Uff. Ale...
Idziemy dalej.
CCC. Oczywiście nie patrzymy na te szajski, w których noga gotuje się jak jajko na miękko, tylko przechodzimy półkę wyżej - Lasocki.
Są piękne mokasyny, skórzane półbuty z wycięciami... Wszystko od rozmiaru 30. A ja potrzebuję 27/28. A więc z CCC nici, dobrze chociaż, że można tam popatrzeć na ładne twarze - Ania Przybylska z jednej strony, Piotr Adamczyk z drugiej, mrr :-)
Sklep dalej znajduje się... uwaga, uwaga... Market chiński.
Ale chińczycy robią też dla CCC i deichmanna, więc co za różnica? Wchodzimy. I wreszcie znalazłam takie buty, jakie chciałam. Ładne, cienkie (!), z eko skórki, w ładnym kolorze, bez zbędnych ozdób i dupereli, ładne do wkładania.
Ale mąż nie chce, bo to chińczyk. Mówię, tłumaczę, namawiam. Za 35zł to można za miesiąc wyrzucić i nie będzie żal!
Ale nie.
No to idziemy dalej. Pozostaje już tylko campus. Nie liczymy zbytnio na ich przychylność cenową. No i mamy rację - jedyne buty, które są w syneczkowym rozmiarze kosztują 139zł. To tyle, ile elefanty w deichmannie. Są śliczne, ale Młody i tak znosi je w jeden sezon!
Decyzja zapada - jedziemy do drugiego deichmanna i kupujemy skórzane.
I to był chyba najlepszy wybór, bo pomimo licznych nieprzychylnych komentarzy osób trzecich, synkowi dobrze się w nich chodzi, a stópki poca się tylko troszkę.
Problem z głowy.
Do czasu.
Teściowa przywitała nas słowami - "Ooo, kupiliście mu sandałki?!"
A więc przed nami kolejna przeprawa...

P.S. Kiedyś pisałam bloga, bardzo dawno temu, teraz musiałam po prostu wyżyć się artystycznie za wczorajsze nerwy ;pp

buty, dzieci, zakupy,

Komentarze



Możliwość komentowania została wyłączona


szafiarka_

szafiarka_ napisała:

dodane: 14-05-2013 15:58

póki moja córeczka była kilkulatkiem, i mało co chodził,a buty z CCC albo Daichmanna sprawdzały się doskonale. Kiedy jednak podrosła, przestały się sprawdzać, wszystkie,czy ot kozaki jesienne, zimowe, sandały czy pantofelki, dziwnym trafem po miesiącu zaczęły się rozklejać, rozchodziły się suwaki itp- trzeba było często po miesiącu kupić nowe, bo co z tego że oddam do reklamacji i będę miesiąc czekać na jej rozpatrzenie jak dziecko musi przecież w czymś chodzić....Wiec mówię "nie będę przepłacać w CCC", pojechałam do chińczyka, kupiłam buty, z pospiechu nie wzięłam paragonu, podeszwa odkleiła się cała jeszcze w domu, po kilkuminutowym chodzeniu....Także nie ma co oszczędzać, zwłaszcza u dziecka które dużo chodzi, bo niemowlakowi to obojętne jak i tak siego w wózku wozi:) Ale lepiej kupić minimum ze dwie pary, bo jak dziecko zepsuje w połowie sezonu, to potem okazuje się że nigdzie rozmiaru akurat nie ma, w sklepach już kolekcje na kolejny sezon, wielka nerwówka i jest problem....Poza tym jak się ma dziewczynkę to tez inaczej, jak mama uważa buty muszą do stroju pasować, na lato sandały czarne oraz białe to niezbędnik, a jeszcze córeczka upiera się na pastelowe, zazwyczaj różowe:)
 

santanka
Zobacz blog

santanka napisała:

dodane: 14-05-2013 13:44

Mi też nie chodzi o to, żeby kupić kupić dziecku lacie za 9zł i niech chodzi, bo i tak za 2 miesiące zniszczy ;p naprawdę gdybym miała tyle pieniędzy, to bym Mu kupiła z ecco albo Geoxy, bo oglądaliśmy je z mężem chcąc zainwestować w dziecięcą nóżkę, ale po prostu nie ma skąd na to brać pieniędzy, więc szukam na niższych półkach czegoś, co też jest w miarę wartościowe ;-)
 

Crewedka

Crewedka napisała:

dodane: 14-05-2013 13:07

Po prawdzie, to zarówno buty od "chińczyków" jak i te markowe są śmieciami, gdy nie zadba się o właściwą, najlepiej skórzaną, albo inną oddychającą wkładkę, która zabezpiecza stópkę dziecka przed "przekoślawianiem.
 

Amelia_25

Amelia_25 napisała:

dodane: 14-05-2013 12:58

Ja akurat dziwię się ludziom,którzy kupują buty typu Bartek itp za kosmiczne kwoty (150zł za buty dla dziecka na kilka miesięcy?!).
Sama mam 4-letnie dziecko,buty kupujemy głównie w CCC albo Deichmannie czy takim zwykłym miejskim sklepiku,oczywiście nie jakieś najtańsze,prawie,że plastikowe :D Ale można znaleźć ładne,skórzane buty za 50-70zł. Ostatnio kupiłam śliczne sandałki za 40zł.
Nawet gdyby było mnie stać na jakieś markowe,to nie widzę żadnego sensu,żeby wydawać kupę kasy na buty w których dziecko pochodzi kilka miesięcy. Cena nie zawsze równa się jakości:)
 

Zuosnica

Zuosnica napisała:

dodane: 14-05-2013 12:35

Myślę, że w tym powiedzeniu jest sporo prawdy i wcale nie chodzi o to, żeby dzieciak biegał w markowej koszulce za 150zł, bo nie o to chodzi. Chodzi o to, że nie oszczędza się np. dając mu najtańsze parówki do jedzenia, tylko kupuje te, które faktycznie zawierają mięso albo nie kupuje się trampków od chińczyka od których dostanie platfusa, tylko dobrze skrojone i wyprofilowane i - niestety - droższe buty, które zadbają o dziecięcą stopę. Dziecko rośnie i takie "inwestycje" zaprocentują w przyszłości. Dziecku nie robi różnicy czy będzie biegało w dresach z SH czy z modnego sklepu, ale na takich rzeczach jak buty bym nie oszczędzała. No ale ja matką nie jestem, więc "najmniej mam w tej sprawie do powiedzenia" ;]
 

lilkaa4
Zobacz blog

lilkaa4 napisała:

dodane: 14-05-2013 12:34

Uważam że najlepsze były te z chińczyka gdyż nienawidzę czegoś takiego jak wykładanie pieniędzy za markę, zresztą dzieciom tak szybko rośnie noga że niczym się znoszą będą już za małe...
 

Wyszukiwarka

UŻYTKOWNICY

Szukaj:

RSS

Dodaj do ulubionych

O blogu

Po co jest ten blog? Dla mnie. Będę Was pewnie niejednokrotnie pytała o pomoc, chwaliła się zakupami, czasem może będę coś reklamować. Przy okazji polecam posłuchać: http://www.youtube.com/watch?v=VHOYzK0tzi4

O mnie

santanka

Na szafie od: 28-09-2010

Obserwuj

Ciężarówa do lipca :-D

Obserwują blog
anulenka90
covermeup

Podaj powód zgłoszenia:


Zamknij
0