0% prowizji - na zawsze!

UŻYTKOWNICY

nothingtolose

blogi.szafa.pl/ /sanhac

cze. 04

What If ... ?

dodane przez: sanhac dn. 04-06-2012 r.

 

Czy brałyście kiedyś pod uwagę, możliwość dopuszczenia do was samych  myśli niedorzecznych, sprzecznych z waszymi poglądami czegoś co kompletnie odbiega od waszego punktu widzenia? Pewnie zastanawiacie się do czego zmierzam? - tak, Ja sama również się nad tym zastanawiam, ale nie jest tak, że nie wiem - bo wiem -  tylko mój  potok myśli, nie pozwala mi na jednoznaczne ustalenie tezy...

W zyciu czasem bywa tak, że robimy rachunek sumienia, bierzemy wszystkie "za" i wszystkie "przeciw"  i zastanawiamy sie " co dalej" a jeżeli te " co dalej" już przeminęło? Może już punkt zwrotny dawno za nami? a może nie ma innego dalej?

Mój rachunek sumienia jest doś prowizoryczny wiecie, o ile w ogóle można to tak nazwać. Pisałam w poprzednim poście o stracie mamy, która zmarła w polowie kwietnia tego roku... po prostu poszła do pracy i nie wróciła.. I od tego czasu minęły co prawda już 2 miesiące, ale ja ciągle wracam do tego myślami, zadając sobie pytanie "co jeśli?".

Co jeśli to cale życie nie ma sensu?

Co jeśli zyjemy, a tak naprawdę jutro może nas nie być?

Co jeśli, kochamy a sami nie jesteśmy kochani ?

Co jeśli chcemy być szczęśliwi a cholernie sie boimi zostać sami?

Wiadomo, że strata kogoś bliskiego nasówa na nas taki tok myśleniowy, myślimy wtedy, dlaczego akurat nas to spotkało, tak? dlaczego!?  Ale patrząc z drugiej strony i podchodząc do pewnych rzeczy z punktu widzenia filozoficznego, to nic w zyciu nie dzieje sie bez przyczyny, każdy etap, każda sytuacja, każde coś - ma nam uświadomić, że zyjemy, że życie idzie do przodu bez względu na wszystko, i my musimy się z tym zmierzyć, ponieważ każdy smutek, rozterka , łyz mając nas umacniać, mają sprawiać, że będziemy bardziej odporni na ból, na odrzucenie a tym bardzierj bardziej odporni na samotnośc, bo niby ludzie żyją w parach, ale tak naprawdę umierają sami! 

To, że otaczają mnie ludzie, nie znaczy, że nie jestem samotna, jestem pełna strachu i obaw, że zostane sama, że jak juz raz kogoś straciłam, to teraz ciąglę będe się bała i zastanawiała , kto następny tak? kto w tej całej hierarchi życia będzie następny w kolejce do życia wiecznego, i kto będzie kolejna lekcją? Wychodząc z domu zastanawiam się czy wrócę, w ogóle zastanawiam sie poco wychodzę. Ciągłe powtarzanie: Mama chciałaby abyś byla szczęsliwa - wcale nie ułatwia sprawy...

Bo Mama nie zobaczy jak idę do ołtarza - o ile w ogole taki dzień nastąpi.

Mama nie zobaczy moich dzieci. Bo mamy nie ma... i mimo, że jestem naprawdę silną kobietą to mam dopiero 22 LATA!  to czasem potrzebowałabym sie tak porządnie wypłakać, powkurzać, mocno mocno przytulić do faceta. Ale nie potrafię, nie potrafię okazać chocby małej cząstki tego, że jestem słaba. Bo w końcu ktoś tu musi być silny... a Ja jestem krucha w środku, wrażliwa i uczuciowa, ale na zawnątrz, nieustannie próbuję sie chrobić pod przylrywką silnośći, potrafie dużo znieć... Bardzooo dużo!

Ale... ale też potrzebuje zapewnienia, że ktoś potrzebuje mnie, bo każdy czlowiek, każda kobieta chcialaby mieć kogoś tylko dla siebie.... 

Mój facet jest wspaniały, doskonale odnalazł się w tej całej popapranej sytuacji, w której jestem ja. Wspierał mnie i był przy mnie. 

Kocham go - choć nie ma definicji milości, ani żadnych wrozów na to, ani innych wyjaśnień, czym do cholery jest ta MILOŚĆ! to ja wiem, wiem, że jest - czuję ją, a najbardziej ją czuję, kiedy go nie ma, czuję ją, kiedy jestem zazdrosna, czuję ją, kiedy widzę, że do mnie dzwoni, że pisze...

Chciałabym jeszcze, żeby on ja czuł... to jest umysł ścisły, dla niego nie ma miłości, bo nie ma na to wytłumaczenia matematycznego czy fizycznego czy chemicznego czy jeszcze czegoś innego... Słowo Kocham CIę - dla niego chyba oznacza cos innego niż dla mnie! Ale ja bym nie zamieniłago na  nikogo innego... I własnie tu jest mój problem, mój strach, że zostanę sama... że on nie będzie chciał być ze mną, że znajdzie inną...

Dlatego tu są te moje niedorzeczne myśli, bo zawsze miałam inną wizję życia, inna wizję wszystkiego... a tak naprawdę z biegiem czasu widze, że to zycie pisze za nas, nasz własny scenariusz i nie ważne jakie są nasze popaprane wizję, mysli, i tak wszystko zawsze będzie inne niż MYŚLIMY!

Brak

Komentarze



Możliwość komentowania została wyłączona


sanhac
Zobacz blog

sanhac napisała:

dodane: 05-06-2012 12:28

Wiecie, strata mamy była tak absurdalna, że miałam wrażenie, że ona po prostu gdzieś pojechała, że wróci.. Bo ani nie była chora ani nic.. co innego gdybyśmy się na to mogli jakos przygotować, tak?- ale w sumie, czy idzie sie przygotować na coś takiego? Po prostu trzeba szanować rodziców, bo nigdy nie wiadomo, czy słowa wypowiedziane przez nas w ich kierunku nie będą ostatnimi jakie usłyszą. Próbuje żyć :)

WIKTORIO - również CI współczuję, bo byłaś młodsza niż ja jestem. Ale przynajmniej miałaś dla kogo żyć - wiedziałaś, że ta mala istotka będzie i to dawało CI siłę :)
 

ollie123456789

ollie123456789 napisała:

dodane: 04-06-2012 17:04

Podobne mamy to, że dupa twarda, a miękka w środku. Moja mama żyje, więc nie wiem, co to znaczy stracić mamę, ale bardzo Ci współczuję. Niekiedy takie myśli też mnie nachodzą myślę, myślę i myślę, aż w końcu czasami to ustaje :) Będzie dobrze :) Trzymam kciuki :)
 

Wiktoria_Nowak

Wiktoria_Nowak napisała:

dodane: 04-06-2012 14:23

Rozumiem co czujesz,bo moja mama zmarła,gdy miałam 18 lat,w dodatku tydzień przed moim porodem. Tak bardzo cieszyła się,że będzie miała wnuczkę-niestety nigdy jej nie poznała..
To co wtedy przeżywałam to było piekło,nawet niewiele pamiętam z tego okresu. Ale wiele siły dała mi córeczka,to dla niej musiałam jakoś się trzymać.
Minęło już 5 lat i nadal boli,zostaje pustka w sercu..
 

Phoozang
Zobacz blog

Phoozang napisała:

dodane: 04-06-2012 14:07

Oj widzę, że jesteś podoba do mnie, zresztą blog również prowadzony podobnie do mojego i wiek ten sam. Póki co mnie nie spotkała jeszcze taka tragedia jak Twoja, strata matki, czego bardzo współczuje. Ja mieszkam od swojej 500km, ostatnio tata zadzwonił czy wiem gdzie jest mama czy dzwoniła do mnie.. nie odbierała telefonu ode mnie co do niej nie podobne bo choćby była mega zajęta zawsze odbierała, zaczełam się martwić wydzwaniać non stop.. w koncu po 23 odebrała.. Zaczęłam się zastanawiać nad tym jak to będzie gdy jej zabraknie bo w końcu taka kolej rzeczy rodzice pierwsi dzieci kolejne..
Nie lubię swojego myślenia gdy siadam na łóżu i zastanawiam się czy coś jest po śmierci? Po co się ładnie ubierać jak moge jutro umrzeć przejechana przez samochód, nie będzie to miało znaczenia itp... Wiem jedno, że muszę odciąć się od problemów moich rodziców, ostatnio czuję jakbym to ja już w tej chwili stała się ich opiekunką, mam zły nastrój gdy słyszę, że w domu znowu coś nie tak co przekłada się na moje życie i mojego ukochanego..
Co do umierania w samotności, niestety większość z nas tak umrze, nie raz rozważając, że mogę brać udział w jakiejś katastrofie jedyne o czym myślałam to by móc umrzeć w ramionach ukochanej osoby..
Wiem jedno nie warto siedzieć i gdybać zastanawiać się co będzie po śmierci a doceniać obecną chwilę, każdy z nas prędzej czy później odejdzie tego nie unikniemy a skupianie się na tym w niczym nie pomoże wręcz przeciwnie, także nie raz wracając z pracy widząc piękny zachód nad lasem czując świerze powietrze uśmiecham się, przystaje.. mimo, że zmęczona i głodna staram się z każdego dnia wyciagnąć "coś pięknego"..

Troszkę nieskładnie napisałam, ale chciałam poruszyć tak wiele tematów i w miarę w którtkim wydaniu, że wyszła mi z tego plątanina zdań, mam nadzieję, że chociaż zrozumiała.
 

roksana88
Zobacz blog

roksana88 napisała:

dodane: 04-06-2012 13:54

Fakt, ze nasuwaja Ci sie takie pytania odnosnie zycia, jego sensu i bezsenu znaczy, ze jednak liczysz sie z nim. Jestesmy podobne pod wzgledem "miekka w srodku, z twarda dupa". Moja recepta na zycie jest bycie dobrym czlowiekiem. Moze i nie raz dostalam przez to po dupie, bylam wykorzystana itp. Ale mam czyste sumienie i co jakis czas znajdzie sie ktos kto to doceni i wtedy w srodku mnie wielka euforia. Bardzo mi przykro z powodu ogromnej straty jakiej doznalas... Nie wyobrazam siebie w takiej sytuacji,ale jestem swiadoma, ze w kazdej chwili moze przytrafic sie to i mnie. Chyba kazda strata sklania nas do roznych rozwazan. Nie mysl tylko o tym,ze mamy nie bedzie w wielu waznych momentach Twojego zycia. Bedzie duchem. Tylko musisz w to wierzyc. Mysl raczej o tym czego Cie nauczyla, co dla Ciebie zrobila, kim waznym byla... A co do przyszlosci to ja staram sie nie wymagac za duzo od zycia. Wierze w przesad " czlowiek mysli, pan bog krysli" ;)
3maj sie kochana w zyciu i w tych swoich rozwazanaich.
 

Wyszukiwarka

UŻYTKOWNICY

Szukaj:

RSS

Dodaj do ulubionych

O blogu

nothingtolose

Prowadzony przez:
sanhac

Wejdź... zobacz... i sama/sam sie przekonaj o czym on jest...

O mnie

sanhac

Na szafie od: 23-11-2008

Obserwuj

Młoda, kobieta... określam siebie jako: marzycielka i romantyczka twardo stąpająca po ziemi. Bo kiedy trzeba, to schodzi z bujania w obłokach do rzeczywistości. Mimo młodego wieku, wiele przeszła w życiu... i codziennie uczy się żyć na nowo...

Obserwują blog

Nikt jeszcze nie obserwuje tego bloga

Podaj powód zgłoszenia:


Zamknij
0