0% prowizji - na zawsze!

UŻYTKOWNICY

Mama działa

blogi.szafa.pl/ /olczita82

sty. 07

Cukier nie krzepi - ciąg dalszy

dodane przez: olczita82 dn. 07-01-2014 r.

No i tak, rozmawiam ostatnio z inną mamą, która też twardo twierdzi, że dziecku cukier ogranicza. To co je Twój synek, pytam. Chłopczyk 3 letni. No i słyszę taką oto listę:
– na śniadanko płatki z mlekiem. Jakie płatki, najchętniej czekoladowe kulki, albo kukurydziane.
– na drugie śniadanko, serek albo jogurcik dla dzieci, bo zdrowszy, niż zwykły.
– na obiadek zupkę, na szczęście mama sama mu gotuje. Na drugie najchętniej naleśniczki z nutellą.
– na deser kisiel – niestety z torebki
– na kolację- kanapki z dżemem – kupnym, albo z wędliną, choć nie przepada i kakao, bo bardzo lubi, albo kaszę mannę no z cukrem niestety, bo przecież niesłodzona jest niedobra, ale za to cukier brązowy, bo zdrowszy..

Kurcze i Ty mówisz, że nie dajesz dzieciakowi cukru ? Przecież oprócz zupy, to on je tylko cukier. Płatki -dosładzane, serki-dosładzane, nutella – no proszę, wszystko z proszku – dosładzane, dżem- własnej roboty jeszcze jak cię mogę, ale kupny, 40% owoce, reszta cukier i wreszcie mój ulubiony brązowy cukier – zdrowy cukier.
Zanim kupicie popatrzcie na skład. Niestety większość “brązowych cukrów” dostępnych w sklepach to zwykły biały cukier, barwiony karmelem czyli palonym cukrem. Także macie swój zdrowy – dosłodzony cukier. Masakra.
A do picia ? – pytam. Do picia woda. Uff, myślę, chociaż tyle. Ale mama zaraz dodaje, że najchętniej o smaku truskawkowym I znów morze cukru.

A przecież można tak prosto. Owsianka – taniej i zdrowiej niż czekoladowe kulki. Wystarczy dodać jabłuszko i trochę miodu. W ogóle miód to świetne zastępstwo cukru. Niższa kaloryczności i więcej mikroelementów, witamin. Jeśli dziecko nie jest alergikiem, to zaprzyjaźnijcie się z dobrą pasieką.
Jogurcik owszem, ale naturalny, można dodać owoce dla smaku, można sobie zamrozić owoce latem, na zimę będzie jak znalazł. Naleśniczki spoko, Ninka też lubi, jeśli na słodko, to z miodkiem, albo z białym serem, nie żadnym tam homo o smaku…. . Zwykły biały twarożek rozmemłany na gładko.
Albo takie w wersji wytrawnej ze szpinaczkiem i rybką na przykład. Kisiel można zrobić samemu na soczku. Sok też najlepiej mieć swój, jak nie mamy możemy kupić, ale błagam nie jakiś tam nektar zacukrowany, sok 100%. Trochę mąki kartoflanej i gotowe.
Manny też nie słodzę, dodaję soczek własnej roboty (właściwie to babcinej) albo owoce.
Pewnie, że nie uniknę kontaktu ze słodyczami w ogóle, ale póki się da, to ograniczamy ten sztuczny do minimum. Pewnie, że moje dziecko zjada także biszkopta czy herbatnik, ale staram się, żeby to uzupełniało jakiś główny składnik, a nie go stanowiło. Np. biszkopt rozkruszam jej w twarożku.
Czasem zjada kawałek domowego ciasta np. drożdżowego, bo przecież nie da się uniknąć cukru w ogóle. Natomiast cieszę się, że Ninka na przekąskę lubi przyjąć suszone owoce, a nie np. batonika, albo ciasteczko.

Widać to zwłaszcza na spacerach albo placach zabaw. Przylatuje taki maluch do babci, mamy, niani i chce coś zjeść. I co się pojawia. Rogalik z czekoladą, ciasteczko w kremem waniliowym, biszkopty – cała paka, itd. Do tego na zapitkę soczek niby z marchewką, ale reszta to 6 % innych owoców i cukier.
A Ninka patrzy i przychodzi po swoje suszone jabłuszka, morele i rodzynki. I chyba wcale jej nie jest z tym źle.

No i na koniec jeszcze jedno, co mnie bardzo ubawiło ostatnio. W parku przydybała jedna pani, co tam ja dziecku daję i się mnie pyta, co też to maleństwo tak wcina chętnie. No to jej odpowiedziałam, że chipsy z buraczka. A ona zrobiła wielkie oczy i zdziwioną minę. Jak to chipsy, przecież to niezdrowe – mówi. To tłumaczę, owszem, tylko, że to są takie naturalne chipsy warzywne. Jakby sobie pani pokroiła buraka w plastry i wysuszyła.
Ale kobita ciekawa drąży dalej: “O, bo to teraz taka moda, te ekologiczne matki, co to dzieciom słodyczy bronią. Biedne dzieci, czekoladę zobaczą na 18te urodziny chyba. Moja synowa też taka modna jest” – opowiada. “Dobrze, że się wnuczkiem trochę zajmowałam, to go wszystko nauczyłam jeść. Ale słodycze mu dawałam te zdrowe, żeby synowa nie marudziła.” No to podbudowana jej postawą pytam – “czyli co owoce, bakalie …”
“Nie” – patrzy na mnie pani ze zdziwieniem. “No np. żelki, ale te z sokiem owocowym, albo jak batonik to taki z musli i takie dla dzieci, co maja mleko w składzie, wie pani. “
“Wiem” – mówię. I miałam się ugryźć w język, ale nie. “Wie pani co, nie ma zdrowszych i mniej zdrowych słodyczy. To, co Pani mówi, to są tylko reklamowe bzdury, żeby zagłuszyć sumienie. To tak jakby powiedzieć, że papierosy X są zdrowsze niż Y. Po prostu wszystkie szkodzą czy pali Pani te czy inne, jeśli pali Pani nałogowo przez całe życie, to szkodzą i już. I tak samo słodycze, nie ma zdrowszych cukierków. Wszystkie są takie same.”
“Bzdury Pani mówi” – oburzyła się moja rozmówczyni. “Jeśli mówię bzdury, to polecam Pani dębową trumnę, bo zdrowiej.”  No nie wytrzymałam już i poszłam. A ona jeszcze tylko za mną krzyknęła: “żeby Pani wiedziała, ze dębowa jest zdrowsza.” :)

No i gratulacje. Śmiech mnie taki opanował, że nawet Ninka dziwnie na mnie patrzyła.
Niech to będzie puenta tego wpisu.

Brak

Komentarze



Możliwość komentowania została wyłączona


krakersix

krakersix napisała:

dodane: 07-01-2014 22:37

Hehe, dobra historia :)
 

karenmuse
Zobacz blog

karenmuse napisała:

dodane: 07-01-2014 17:28

Już Cię uwielbiam :D
 

skarbek2012
Zobacz blog

skarbek2012 napisała:

dodane: 07-01-2014 17:27

Usmiałam się czytając tę historię z tą kobitą:D
Ale ja podobne teksty słyszę na co dzień. Ktoś mi mówi że je tylko te zdrowe słodycze, więc ja pytam ale jakie to są zdrowe słodycze? Na co słyszę odpowiedź że np. zamiast kupnych słodyczy domowe ciasta i ciasteczka. Więc pytam czym w takich słodyczach jest zastępowany cukier ( bo dla mnie logiczne jest że jak już ktoś chce sam zrobić coś zdrowego i słodkiego to bez cukru) Na co słyszę odpowiedź podobną jak ty że zamiast białego cukru dodają brązowy. Pytam więc ile np. takiego cukru idzie do sernika - okazuje się że 2 szklanki... No cóż skoro dla kogoś to zdrowe to ja z błędu wyprowadzać nie będę:)
 

Wyszukiwarka

UŻYTKOWNICY

Szukaj:

RSS

Dodaj do ulubionych

O blogu

Mama działa

Prowadzony przez:
olczita82

Mama Działa to blog o moich doświadczeniach w macierzyństwie. Co mi się sprawdziło, co mogę polecić, a co jest zdecydowanie przereklamowane. Jeśli niedługo zostaniesz mamą lub już nią jesteś i ciekawią Cię różne mamine tematy, zapraszam.

O mnie

olczita82

Na szafie od: 11-09-2013

Obserwuj

Jestem mamą od 16 miesięczy a za 2 znów mamą będę. Od początku :) I tak sobie pomyślałam, że za drugim razem jest już łatwiej. Już nie błądzę w świecie dziecięcych ubranek nie rozróżniając śpiochów od pajacy. Nie wyszukuję setek zupełnie niepotrzebnych dziecku wynalazków, które promują ich producenci. Nie czytam, jakie pieluchy kupują mamy-celebrytki, bo co to za różnica dla bobasa w co za przeproszeniem “robi”. I dlatego pomyślałam, że może warto podzielić się tym, co już wiem z tymi z Was, które mamami zostaną wkrótce lub właśnie zostały. Wiadomo,każde dziecko jest inne, dlatego zachęcam do dzielenia się Waszymi doświadczeniami. Nie tylko jeśli chodzi o noworodki i niemowlaki, ale także starsze dzieci, bo jeszcze wiele przede mną.

Obserwują blog
haanula
Madeleine1987
niewywrotna
milqin
sky1990
paulina233
adrianna_k30
ajmfree
margerita28
LadyDitha
pokaż więcej

Podaj powód zgłoszenia:


Zamknij
1