0% prowizji - na zawsze!

UŻYTKOWNICY

BO TAK CHCĘ

blogi.szafa.pl/ /niawka

wrz. 16

"MÓJ DRUGI RAZ"

dodane przez: niawka dn. 16-09-2012 r.
"MÓJ DRUGI RAZ"

Mój „pierwszy raz” miał miejsce jeszcze w ósmej klasie podstawówki. W „tamtych czasach” było to nie do pomyślenia. W podstawówce coś takiego!

I na dodatek z jeszcze dwoma dziewczynami. To już koniec świata!

Ale najdziwniejsze było to, że rodzice nie mieli nic przeciw, nawet głowa rodziny, o dość konserwatywnych poglądach (czyt. ojciec). Oni przełknęli fakt dość gładko, choć jakoś dziwnie od czasu do czasu mi się przyglądali. Pewnie dlatego, że się zmieniłam, bo przecież taki czyn zmienia dziewczynkę.

No i jeszcze dyrektorka szkoły…

Nie zapomnę do końca życia, gdy na matematyce poprosiła, byśmy z koleżankami wstały, co też grzecznie i karnie uczyniłyśmy. Ze spuszonymi głowami, w milczeniu oczekiwałyśmy potoku ganiących słów, rumiane ze wstydu przed klasą, nie śmiałyśmy podnieść wzroku.

-Ewa! Aśka! Tą samą farba zrobiłyście kolor?!

-Eeeee, prze Pani, miało zejść po pięciu myciach….

-Ja się nie pytam po ilu myciach miało zejść, tylko czy robiłyście tą sama farbą!

-Tak…

-Proszę usiąść! I Danka, nie myśl, że twojego koloru nie zauważyłam!

-Tak proszę Pani…

I tak zaczęła się moja długa przygoda z eksperymentowaniem z włosami. Od tamtej pory miałam na głowie zawsze rudy, zaaaaawsze! A jeśli nie marchewka, to wszystkie odcienie czerwieni, pomarańczy, bordowych refleksów, czekoladowych, kasztanowych tonacji. Farbowałam się zawsze sama. Nie przeszkadzała mi długość włosów, zawsze sięgająca przynajmniej łopatek. Po jakimś czasie dodatkowo zapragnęłam kręconych loków, a marzenia urzeczywistniły się w gabinecie cioci - fryzjerki, która przyklinając pod nosem trzy godziny kręciła moje rude kłaki na kołki, a ja kisząc się w smrodku płynu do trwałej już oczami wyobraźni widziałam swą nową fryzurkę. Efekt był oszałamiający, tak że po przebudzeniu i pierwszej porannej wizycie przed lustrem nie poznałam samej siebie. Byłam wniebowzięta! Zaskoczone miny znajomków ze średniej jeszcze bardziej mnie satysfakcjonowały ;)

A później studia. Nikt nie znał mnie z imienia. Pamiętam, jak kiedyś stojąc na korytarzu, usłyszałam dobiegającą zza winkla rozmowę:

-Ewka ma notatki..

-Jaka Ewka?

-No Ewka, przecież mówię…

-Ale jaka Ewka?!

-No Ruda!

-To do cholery mów, że „RUDA”, bo tak to nie wiem, o kogo chodzi!

I pewnego dnia, na ostatnim roku postanowiłam cos zmienić, zaszaleć…

O rany, zmieniłam kolor na blond!... Nie zagościł długo na mej łepetynie, promotorka powiedziała mi wtedy, że przecież ja jestem ruda i mam być ruda i szybko wróciłam do rudego. Jakoś źle się czułam w jasnych włosach, zawsze wszyscy mnie kojarzyli z czerwonymi i wydawało mi się, że jak będę miała inny kolor nie będę już sobą.

Ale minęło 5 lat i teraz nastąpił mój "drugi raz", znów jestem BLONDYNA. A najlepsze jest to, że świetnie się czuję w tym kolorze. Jest lekko złoty, moja mama mówi, że pszeniczny (taki, jak miałam przed pierwszym eksperymentem w ósmej klasie). Pomimo że farbowany to czuję się teraz bardziej naturalnie, niż przez te kilkanaście ostatnich lat z czerwienią.

 

A jeśli chodzi o cięcia, to też sama zawsze się obcinałam, a ostatnio były to cięcia drastyczne (choć włosy już zdążyły odrosnąć)

Otóż zmuszona byłam opuścić gniazdko z Dziedzicem i udać się z Pierworodnym do sanatorium ku polepszeniu jego stanu zdrowia. W ferworze pakowania nie miałam już czasu by doprowadzić gniazdka do normalnego stanu, łudząc się, że Luby tego dokona pod naszą nieobecność. Po tygodniu Luby zjawił się po nas w Rabce, a w drodze powrotnej żartował iż poświecił swemu hobby tyle czasu iż narobił sobie odcisków na palcach (konsola). Wówczas owe żarty bawiły mnie niezmiernie, lecz przestały natychmiast, gdy tylko przekroczyliśmy progi gniazdka… Pogrom, jaki panował wszędzie był większy niż wyjeżdżałam. Dostałam ataku apopleksji pomieszanej z wścieklizną i po wykrzyczeniu tego co we mnie zagotowało, zamknęłam się na godzinę w łazience.

Wyszłam obcięta na chłopaka, a przy dokonywaniu rzezi nie pogardziłam i maszynką Lubego, podgalając tu i ówdzie kłaczki. Luby nic nie rzekł, odebrało mu na jakiś czas mowę, ale reakcja towarzystwa w pracy upewniła mnie w moich działaniach, natomiast zakład fryzjerski cioci nie chciał uwierzyć że to ja sama tak się urządziłam (w pozytywnym znaczeniu tych słów)

Ale teraz znów zapuszczam, plotę, spinam, kręcę… ;)

farbowanie,

Komentarze



Możliwość komentowania została wyłączona


Zuosnica

Zuosnica napisała:

dodane: 17-09-2012 11:40

Co za tekst!:) Proponuję zebrać kilka i podesłać do gazety, idealne felietony, lekkie, zabawne i z polotem:) Blog ląduje oczywiście w ulubionych. No i teraz nie masz już wyjścia, pokazuj co zmajstrowałaś;)
 

niawka
Zobacz blog

niawka napisała:

dodane: 17-09-2012 10:02

Dziękuję Wam za uznanie ;)
 

rudamarysia

rudamarysia napisała:

dodane: 17-09-2012 09:17

Ja przez 4 lata byłam ruda,też miałam wrażenie,że jak się przefarbuję nie będę sobą:) Zrobiłam się na blond- o zgrozo, blond to ja miałam po 5 farbowaniu; ) Później wróćilam do rudego,bo wszyscy mi mówili-no jak to,Ty musisz być ruda! A teraz? Teraz mam czekoladowy brąz,o którym zawsze marzyłam,choć wszyscy mi mówili,że będe wyglądać strasznie i czuję się w nim świetnie,jak nigdy dotąd:)

I potwierdzam - świetnie piszesz:)
 

NanPi
Zobacz blog

NanPi napisała:

dodane: 17-09-2012 08:05

Zawsze byłam blondynką, ale póki co mam wrażenie, że natura się pomyliła i powinnam być ruda:) trwałej jednak nie zaryzykuję :P
 

Madrut

Madrut napisała:

dodane: 17-09-2012 08:04

:D tytuł wskazywałby na zupełnie inny temat :D przyjemnie się to czyta :p
 

angua79

angua79 napisała:

dodane: 17-09-2012 06:37

Fajnie się czytało - a pokażesz nowy kolor?
 

BlueOrchid

BlueOrchid napisała:

dodane: 17-09-2012 01:18

Genialnie piszesz! bardzo przyjemnie się to czytalo, niby tylko historia o farbowaniu włosów, a jaka nieprzewidywalna, ciekawa i zabawna, a wszystko właśnie dzięki Twojemu stylowi pisania :)
 

Domciaa_
Zobacz blog

Domciaa_ napisała:

dodane: 16-09-2012 23:16

świetnie sie to czytało ! chciałabym zobaczyć twój nowy kolorek :)
 

askasu

askasu napisała:

dodane: 16-09-2012 23:13

Masz genialne pióro! Niespotykany klimat: napięcie i swoboda zarazem, idealna proporcja:)
 

Wyszukiwarka

UŻYTKOWNICY

Szukaj:

RSS

Dodaj do ulubionych

O blogu

BO TAK CHCĘ

Prowadzony przez:
niawka

Nie jest to blog o: modzie, zdrowiu, urodzie, gotowaniu, czytaniu, macierzyństwie, muzyce, rodzinie... To blog o wszystkim po trochu i niczym szczególnym, tak po prostu, bo tak chcę....

O mnie

niawka

Na szafie od: 17-04-2011

Obserwuj

NIE ZNOSZĘ: obłudy, wątróbki, zapachu mokrego palacza tytoniu, pozerstwa, kamyka w bucie, bezradności, chodzić w weekend do pracy, ciepłej wódki. KOCHAM: kolor jesiennego nieba, muzykę, góry, męża, zimną pepsi ze szklanej butelki, zapach asfaltu po deszczu, syna, burzę

Obserwują blog
Asiulek11989
marrta
koja55
_encepence_
sssonia
klimcia013
Sacrum
PauLi0
kotwbutach
kotek6
tabasco_
loreczka
ywoncia
MartuchR
tukuu
agaatkaaxd
nathaira
kas1991
alpina
cherry_cherry_lady
daga202
beata175
anetqa00
Hooney_M
malinowa199
miiszel
z_pazurem
cimarrion
nateknatalek
rockerlin
ellieellie
greta123
Aliszja_k
umarloczek
xxgejb
jojcia
karolka1031
margerita28
bartare
kociatka4
bianq7
Minnie_24
ewelinka2689
pokaż więcej

Podaj powód zgłoszenia:


Zamknij
4