0% prowizji - na zawsze!

UŻYTKOWNICY

BO TAK CHCĘ

blogi.szafa.pl/ /niawka

wrz. 07

DIETA (NIE)CUD kiedyś i dziś

dodane przez: niawka dn. 07-09-2012 r.

Może zacznę od tego jak było do tej pory z moimi zwyczajami, jak wyglądał mój dzień powszedni i porównam go do tych dni, które nastały obecnie.

W skrócie przedstawi to poniższa tabela

 

Ale ogólnie rzecz ujmując, śniadań nie jadałam, no może tak, ale dopiero w okolicach godziny dziesiątej, gdzie w pracy jest to pretekst do wytchnienia od monotonnych działań narzuconych przez kapitalizm. W towarzystwie koleżanek spożywałam:

a to zakupioną sałatkę, a to batonika, a to kisiel z torebki lub inny produkt przygotowany dokładnie z myślą o mej osobie, przez sprawnych naukowców dbających, abym z małej torebeczki z aromatycznym proszkiem mogła sobie wyczarować wspaniałe danie (oczywiście jak najbardziej pełne wartości odżywczych, skrupulatnie wyliczonych na odwrocie opakowania).

Tak trwałam do godziny 13, gdzie zbliżała się pora obiadu, lub (wielkomiejsko mówiąc) lunch’u. I jeśli wcześniej nie jadłam nic, to objawy hipoglikemii zabijałam pół litrową butelką, ciemnej, lepkiej cieczy, będącej kondensacją cukru (czyt. PEPSI). Jeśli akurat w moim portfelu brzęczała gotówka (w barze nie przyjmują kart) zamawiałam ze znajomymi obiadek. Obiadki wspaniałe, obfite w różnorodność i wagę produktów spożywczych. Kończyło się tak, że po spożyciu ciężko wstawałam od stołu bo zupka chlupała w brzuchu, obijając się od kotleta, ziemniaków i kapusty zasmażanej.

Reasumując pobyt w pracy zawierał jeden posiłek, albo śniadanie, albo obiad, czasami oba posiłki, ale regułą był brak reguł, czyli nieregularność ;)

A po powrocie do domu na posiłek nie było czasu, bo przecież okno na świat tylko czekało, aż je otworzę i jeśli głód się pojawiał to zabijałam go chrupkami, o które musiałam walczyć z Dziedzicem (bo głośno dawał mi do zrozumienia, krzycząc donośnie „TO MOJE!, że wyrodna matka wyjada mu słodkości).

Nigdy nie gotowałam w tygodniu, ponieważ Luby stołował się na mieście, a Dziedzic w przedszkolu. Dlatego ogólnie rzecz ujmując od powrotu z pracy do przyłożenia głowy do poduszki posiłki były o bardzo różnych porach i bardzo różne, zazwyczaj opierały się na pieczywie i wędlinie typu szynka swojska, baleron, kiełbaska wiejska, kabanosy itp. Do tego żółty ser…

A mój organizm, w panice przed ciągłymi przerwami w dostawach zaczął gromadzić zapasy L No i jeszcze ten brzuszek poporodowy…

I teraz okaże się czy zmiana systemu wprowadzi rewolucję (tak to zawsze bywało…yyy… albo na odwrót ;)

Tak więc 06,09

I śniadanie 06:30

pieczywo białe 60g, szynka z kurcząt 20g, pieczona pierś z indyka 20g, pomidor, szczypiorek

II śniadanie 10:00

pieczywo białe 60g, sałątka z tuńczyka w zalewie wodnej 40g, ogórka konserwowego, czerwonej papryki, szczypiorek, kawa czarna bez cukru

przekąska11:30

jabłko

III śniadanie 13:30

pieczywo białe 60g, sałatka z gotowanej piersi z kurczaka 40g z groszkiem gotowanym

obiad 17:30

duszona pierś z indyka 100g  z ziemniakami 150g  i pieczarkami z cebulką

kolacja 22:00

pieczywo białe 60g, szynka z kurcząt 40g, sałata, pomidor (brak zdjęcia)

 

dieta, odchudzanie,

Komentarze



Możliwość komentowania została wyłączona


lezysz
Zobacz blog

lezysz napisała:

dodane: 08-09-2012 20:59

nie moglabym tak krotko spac, chyba bym spala na stojaco wtedy;p
 

miiszel

miiszel napisała:

dodane: 08-09-2012 13:24

Bardzo ciekawie wszytko wygląda.
 

niawka
Zobacz blog

niawka napisała:

dodane: 08-09-2012 11:47

@lezysz@ niestety w tygodniu pracy wynika, że mam około 5 godzin snu (kwestia przyzwyczajenia;) ale za to w weekend'y sobie odbijam ;) dlatego też mój dzień się wtedy skraca i ilość posiłków również.
 

lezysz
Zobacz blog

lezysz napisała:

dodane: 08-09-2012 01:09

a kiedy ty spisz?:P niecale 5 h na dobe?
ojj w zyciu;p
 

myszshop
Zobacz blog

myszshop napisała:

dodane: 08-09-2012 01:05

No dokładnie, też jak oglądam żarcie, to zaraz głodnieję :P
 

ellieellie

ellieellie napisała:

dodane: 08-09-2012 00:28

achh. znowu jak widzę te Wasze zdjęcia z jedzonkiem o północy(kiedy przeglądam szafę:D)... to jestem zła i głodna :P mniam!
 

nati2401
Zobacz blog

nati2401 napisała:

dodane: 07-09-2012 22:28

wychodzę--> zrobiłam się głodna ;( jak mogłaś :P
 

Wyszukiwarka

UŻYTKOWNICY

Szukaj:

RSS

Dodaj do ulubionych

O blogu

BO TAK CHCĘ

Prowadzony przez:
niawka

Nie jest to blog o: modzie, zdrowiu, urodzie, gotowaniu, czytaniu, macierzyństwie, muzyce, rodzinie... To blog o wszystkim po trochu i niczym szczególnym, tak po prostu, bo tak chcę....

O mnie

niawka

Na szafie od: 17-04-2011

Obserwuj

NIE ZNOSZĘ: obłudy, wątróbki, zapachu mokrego palacza tytoniu, pozerstwa, kamyka w bucie, bezradności, chodzić w weekend do pracy, ciepłej wódki. KOCHAM: kolor jesiennego nieba, muzykę, góry, męża, zimną pepsi ze szklanej butelki, zapach asfaltu po deszczu, syna, burzę

Obserwują blog
Asiulek11989
marrta
koja55
_encepence_
sssonia
klimcia013
Sacrum
PauLi0
kotwbutach
kotek6
tabasco_
loreczka
ywoncia
MartuchR
tukuu
agaatkaaxd
nathaira
kas1991
alpina
cherry_cherry_lady
daga202
beata175
anetqa00
Hooney_M
malinowa199
miiszel
z_pazurem
cimarrion
nateknatalek
rockerlin
ellieellie
greta123
Aliszja_k
umarloczek
xxgejb
jojcia
karolka1031
margerita28
bartare
kociatka4
bianq7
Minnie_24
ewelinka2689
pokaż więcej

Podaj powód zgłoszenia:


Zamknij
1