0% prowizji - na zawsze!

UŻYTKOWNICY

BO TAK CHCĘ

blogi.szafa.pl/ /niawka

sie. 14

DOWIEDZIAŁAM SIĘ, ŻE NIE UMRĘ...

dodane przez: niawka dn. 14-08-2012 r.
DOWIEDZIAŁAM SIĘ, ŻE NIE UMRĘ...

W ostatnich dniach najadłam się tyle strachu, że do tej pory nie mam na nic apetytu. Chciałam Was, kochane kobietki uprzedzić, że cała historia, którą chcę przedstawić ma banalnie szczęśliwe zakończenie, ale morał wyrył mi się w macicę bardziej niż wszystkie kampanie, mamine rady i przykłady w rodzinie.

Będąc w 45 dniu cyklu z nabytą już nerwicą oczekiwałam nadejścia czerwonego tygodnia. Oczywiście testy zrobiłam i nic nie wskazywało, że mogę spodziewać się potomka. Zresztą od miesiąca sytuacja w pracy odebrała mi wszelką ochotę na igraszki, na co mąż szczególnie pomstuje. Zaniepokojona mym (nie)odmiennym stanem dokonałam samobadania i niemal skonałam na przedwczesny zawał, albowiem wyczułam niezidentyfikowany obiekt znajdujący się we mnie. Tego wieczoru mąż pracował wieczorową porą i byliśmy z Dziedzicem sami, co oczywiście wykorzystałam na rzewne płacze do łóżeczka pod tytułem: UMIERAM NA RAKA, KTO SIĘ WAMI ZAJMIE, CZY TO PO PROSTU SIĘ ZASYPIA? JUŻ WAS NIE ZOBACZĘ itd… itp…

Następnego dnia, z czerwonymi oczami od całonocnych szlochów wybierałam już numer na rejestrację do gina. O dziwo wolny termin był jeszcze tego samego dnia po południu, co niezwłocznie wykorzystałam.


I tu jest miejsce na retrospekcję, w której umieszczę sytuację z przed trzech miesięcy. Otóż natchniona pewnego październikowego dnia zawitałam w dawno nieodwiedzane miejsce, zwane gabinetem ginekologicznym. Tam zostałam zbadana, pouczona  i zaopatrzona w plik recept, które miały przywrócić me wnętrze do dawnej świetności. Recepty oczywiście wykupiłam tego samego dnia, lecz z zastosowaniem medykamentów ociągałam się z dnia na dzień i w rezultacie przeleżały sobie do tej pory na dnie w szufladzie – mea culpa.


Wracając do teraźniejszości, w drodze do miejsca, w którym miałam usłyszeć wyrok, wyrzucałam sobie, jaka jestem głupia i że na własne życzenie pozbawiam teraz mego syna matki, mego męża żony, mych rodziców córki, mej siostry siostry…
I tu szok. Po dogłębnym zbadaniu sprawy okazało się, że nie jestem umierającą matką, żoną, córką i siostrą. Okazało się wręcz, że dolegliwości wykryte trzy miesiące temu zrobiły się nawet mniej dolegliwe. Natomiast jedyną diagnozą na obiekt przeze mnie wybadany to… i tu uwaga… Szyjka macicy… :) Dowiedziałam się, że po porodzie nieco się mi tam pozmieniało ale nic nie odbiega od normy. Tego samego jeszcze wieczoru, nim zdążyłam zażyć przepisane tabsy na wywołanie okresu, on sam wziął i przyszedł. Jak lekarz stwierdził, wszystko jest w głowie i sympatycznym atramentem do recepty dopisał brak stresów. Więc zaraz po tym, jak dowiedziałam się że rak mi nie grozi krew z policzków odpłynęła mi do macicy.


Lecz morał jest taki: chodźcie się badać regularnie i słuchajcie zaleceń specjalistów, bo zabija nas nie sam rak, ale LENISTWO I GŁUPOTA. Bo gdyby chciało nam się chodzić na badania i gdybyśmy nie uważały się za mądrzejsze od innych, to tego dziada można wykryć nie dzięki niesamowitym analizom, skomplikowanym badaniom i drogim eksperymentom… Zwykłe badanie cytologiczne daje szanse na dalsze życie.
 

http://www.medonet.pl/element-akcji-okresowej,pokaz-slajdow,952834,310286,1,jak-rozpoznac-ten-nowotwor,index.html

wpis edytowany 2012-08-14 o godz. 23:57:01

RAK MACICY,

Komentarze



Możliwość komentowania została wyłączona


niawka
Zobacz blog

niawka napisała:

dodane: 15-08-2012 00:52

hammie, jak napisała MuchaKolorowa wystarczy co pół roku ;) ale ja pracuję z samymi babeczkami i niektóre od czasu porodu (np 5 lat) nie były w ogóle u gina... :| to dopiero jest hardcore :/
 

MuchaKolorowa

MuchaKolorowa napisała:

dodane: 15-08-2012 00:12

rób cytologię raz na pół roku i ci starczy hammie :))) jeśli nie masz w rodzinie przypadków raka szyjki macicy, to nie widze potrzeby częstszych cytologii :P
 

hammie

hammie napisała:

dodane: 15-08-2012 00:02

a ja właśnie jestem przewrazliwiona na tym punkcie i ostatnio chcialam zrobic sobie kolejna cytologie, to ginekolożka powiedziala, ze nie widzi potrzeby ;/ to kiedy mam te cytologie robic? jak juz umre? ;P
 

ellieellie

ellieellie napisała:

dodane: 14-08-2012 23:58

Najgorzej... naczytamy się w internecie głupot, a potem tysiąc myśli na sekundę!
Historia mnie teraz naprawdę ruszyła. i zmotywowała :)
 

niawka
Zobacz blog

niawka napisała:

dodane: 14-08-2012 23:54

Ja zawsze stronię od doktora google i nigdy nie szukam diagnozy na www... W tym konkretnym przypadku chodzi dokładnie o to, o czym napisałam: o raka szyjki macicy i o regularne badania, które mogą w banalnie prosty sposób uratować niejednej babeczce życie co sobie uświadomiłam wpadając właśnie w panikę -> dopiero ta z pozoru bezsensowna panika i działania przez nią narzucone uświadomiły mi, że ja po prostu miałam szczęście bo najnormalniej w świecie jestem zdrowa, ale wiele osób lekceważy standardowe badania, a później na taką panikę jest niestety za późno...
 

MuchaKolorowa

MuchaKolorowa napisała:

dodane: 14-08-2012 23:08

Wg mnie morał jest inny. Tu akurat badanie się regularne nie ma nic do tematu. Tu chodzi o to, że wielu ludzi zawsze zakłada najgorsze. Naczytają się w necie o różnych objawach nowotworów i zaraz szukają tego u siebie. Każdy guzek dla nich jest rakiem i końcem życia. A tak naprawdę za dużo skupiamy się na siedzeniu w googlach, gdyż nie każda narośl i nie każdy objaw jest symptomem raka. Tak naprawdę internet ryje nam psychikę, wpadamy w nerwice, tracimy kasę na robienie testów online na raka i inne choroby itp. Nie warto panikować zbyt wcześnie, bo w końcu z nerwicy przejdziemy w hipochondrię.
 

Wyszukiwarka

UŻYTKOWNICY

Szukaj:

RSS

Dodaj do ulubionych

O blogu

BO TAK CHCĘ

Prowadzony przez:
niawka

Nie jest to blog o: modzie, zdrowiu, urodzie, gotowaniu, czytaniu, macierzyństwie, muzyce, rodzinie... To blog o wszystkim po trochu i niczym szczególnym, tak po prostu, bo tak chcę....

O mnie

niawka

Na szafie od: 17-04-2011

Obserwuj

NIE ZNOSZĘ: obłudy, wątróbki, zapachu mokrego palacza tytoniu, pozerstwa, kamyka w bucie, bezradności, chodzić w weekend do pracy, ciepłej wódki. KOCHAM: kolor jesiennego nieba, muzykę, góry, męża, zimną pepsi ze szklanej butelki, zapach asfaltu po deszczu, syna, burzę

Obserwują blog
Asiulek11989
marrta
koja55
_encepence_
sssonia
klimcia013
Sacrum
PauLi0
kotwbutach
kotek6
tabasco_
loreczka
ywoncia
MartuchR
tukuu
agaatkaaxd
nathaira
kas1991
alpina
cherry_cherry_lady
daga202
beata175
anetqa00
Hooney_M
malinowa199
miiszel
z_pazurem
cimarrion
nateknatalek
rockerlin
ellieellie
greta123
Aliszja_k
umarloczek
xxgejb
jojcia
karolka1031
margerita28
bartare
kociatka4
bianq7
Minnie_24
ewelinka2689
pokaż więcej

Podaj powód zgłoszenia:


Zamknij
0