0% prowizji - na zawsze!

UŻYTKOWNICY

Perypetie.

blogi.szafa.pl/ /merenvien

lis. 18

Mój fenomenalny TATA.

dodane przez: merenvien dn. 18-11-2012 r.
Mój fenomenalny TATA.

Mój ojciec jest pracoholikiem. Często , gęsto jest tak, ze wraca do domu tylko po to, żeby zjeść kolację i iść spać. Ale jego fenomen polega na to, że nie ma dnia, żeby po pracy nie przyszedł d mnie do pokoju i nie zapytał co u mnie. To proste pytanie, które zadaje co wieczór, a które traktuję jak sprawozdanie z dnia, spowiedź. Co mnie cieszy, co mnie trapi…

Mama spędza ze mną o wiele więcej czasu , ale jakimś cudem nigdy nie dostrzega, że coś jest nie tak. Jeśli powiem jej , że mam z czymś problem, to mogę co najwyżej liczyć na krytykę. Powiedziałaby, ze to znowu moja wina i ,że jak zwykle jestem beznadziejna. Co gorsza będzie mi wypominać moje błędy jeszcze długo.

Tata z kolei ma jakby roentgen w gałkach ocznych. Po prostu jendo spojrzenie i wie , ze coś jest nie tak. Ie chodzi o to, ze zawsze umie mi pomóc. Nie wymagam od niego tego. Chodzi o to że okazuje gotowość do pomocy w każdej sytuacji. Wie że popełniam błędy. I celowo mi nie pomaga, ale daje wskazówki, jak z sytuacji wybrnąć w miarę bez szkody.

Wiele razy zdarzało się, ze obiecał mi jakiś wspólny wyjazd w góry czy coś takiego. Cieszyłam się jak dziecko, a później z racji specyfiki zawodu trzeba to było odwołać. Jednak  czy mogę mieć o to pretensję do człowieka, który rezygnuje z tego po to , aby pomagać ludziom? Otóż nie mam do tego prawa.

Nie wstydzę się przyznać, że w XXI wieku jestem osobą, dla której autorytetem jest mój własny ojciec. Tak! Jest po prostu fenomenalną kopalnią wiedzy i doświadczenia. Nie znam sposobu aby móc okazac mu swój szacunek.

Dlaczego?

Na co dzień pomaga ludziom. Zawsze powtarza, że nie jest lekarzem z powołania, a wybór padł na taki zawód z czystego przypadku. Po prostu głos rozsądku, który odezwał się w nim w tamtych czasach , podpowiedział mu , że wtedy zapewniłby swojej rodzinie środki niedostępne do życia. Ale czy to możliwe, aby lekarz bez powołania tak wiele z siebie dawał w pracy?

Wychodzi do pracy koło godziny szóstej rano, a wraca często po godzinie dwudziestej. Nie liczę przypadków, gdy dostaje telefon z oddziału i na złamanie karku jedzie do szpitala wieczorem, a wraca późną nocą. Patrząc na jego wysiłek po prostu go podziwiam. Za to jak przeżywa historie pacjentów, z jakim żalem wraca do domu, gdy mimo starań, godzin spędzonych na sali operacyjnych, musi podjąć decyzję o  amputacjach. To serio go rusza. A przecież nie jest cudotwórcą. On tylko umiejętnie stosuje zdobyta wiedzę w praktyce, a przy okazji daje ludziom nadzieję.

Patrząc przez pryzmat obecnej służby zdrowia, brzmi to dziwnie, prawda? Ale uwierzcie mi, że to dziwne uczucie, gdy przychodzi do gabinetu człowiek, który był już u kilku specjalistów ( kazali mu się pogodzić z utratą ręki) i wręcz błaga, aby mu pomóc. Nie wiem jak on to robi. Niczego nie obiecuje, ale patrząc na niego widzę , że ciągle kombinuje jakby tu zrobić coś, co jednak będzie czymś więcej niż zaleceniem na odcięcie niesprawnego kikuta.

Mój tata ciągle się uczy. Jakby czuł jakiś niedosyt, jakby nie dawało mu spokoju to, że kiedyś nie dał rady. Interesuje się historią swoich pacjentów. Zdarza mu się dzwonić do nich, dopytywać rehabilitantów jak tam X daje sobie radę. Widzę , ze daje mu to satysfakcję.

On nie pamięta nazwisk, tylko przypadki. Ma głęboko gdzieś czy ktoś przyszedł do niego z całym swoim dobytkiem, czy ma kilku cyfrową sumkę na koncie. Jedynymi osobami, którzy go drażnią to alkoholicy którzy zostają przywiezieni z obrażeniami tak rozlicznymi, że ciężko to ogarnąć. W dodatku szybko dochodzi do tego delirka, co uniemożliwia jakiekolwiek działania, a że psychiatra jest wiecznie nieobecny, to nie są w stanie opanować tego problemu.

Jest niesamowita oazą spokoju. Rzadko podnosi głos. Jest opanowany nawet w tych najbardziej dramatycznych sytuacjach. A przy okazji okazuje serce. Bo chociaż w pracy nie okazuje uczuć, zdarza mu się być ironicznych lub nie miłym to potrafi bez wstydu uronić łzę , gdy sytuacja tego wymaga.

Jestem z niego dumna ! Bo ludzie mówiąc o nim w samych superlatywach na ulicy, w knajpach, w sklepach nie są świadomi tego, ze jego córka stoi za ich plecami i przypadkowo słyszy to wszystko. I , że robi się jej ciepło na sercu bo chciałaby być taka właśnie jak on. Dlatego idzie na medycynę.

Kiedyś tata powiedział mi coś pięknego. Powiedział, że nie wie, czy jest dobrym człowiekiem . Że jest świadomy tego , że popełnia wiele błędów i zdarza mu się robić źle. Ale jeśli istnieje życie pozaziemskie, to wierzy w ideę bycia lekarzem. Bo przez to co robi na codzien pomaga ludziom, a co za tym idzie robi coś co może kiedyś pomoże mu zrównoważyć to co złe w jego życiorysie.

Oczywiście ten zawód niesie za sobą pieniądze. Jednak z perspektywy czasu widze po jego wycieńczeniu, że tej pracy nie można by wykonywać tylko dla pieniędzy. Nie da się tak. Trzeba mieć w sobie to coś, żeby pracować tak ciężko. Motywację. Wiarę w ludzi.

Patrząc na niego, jak zasypia wykończony przy wieczornych wiadomościach, nigdy go nie budzę, ale zawsze myślę o tym, że pewnie dzięki niemu znowu ktoś będzie mógł stanąć na nogi.

W portfelu mam zdjęcie z tatą. Tata stoi w lecie i trzyma mnie na barana. Zawsze gdy otwieram portfel znajomi pytają o to zdjęcie. A ja wtedy dumnie odpowiadam, ze to ja z tatą. Oboje jesteśmy na tym zdjęciu uśmiechnięci. Uwielbiam to zdjęcie.

 

KOCHAM GO całym swoim sercem.

rodzina, tata, autorytet,

Komentarze



Możliwość komentowania została wyłączona


angelika23652

angelika23652 napisała:

dodane: 21-11-2012 11:37

super sie to czyta,takie słowa prosto z serca :) ja mam tak samo jak Ty,mój tata też jest pracoholikiem ale prawie zawsze znajdzie czas,zeby przyjsc i spytac co tam u mnie,może nie codziennie ale prawie :) i z mama taka sama sytuacja,tez nie moge z nią szczerze pogadać bo nie pomoże mi,tylko skrytykuje i nic więcej...
 

merenvien
Zobacz blog

merenvien napisała:

dodane: 18-11-2012 17:27

Muahaha xD Nie wiem kto byłby większym burakiem: ja czy on ;DD
 

kasiulekasiek

kasiulekasiek napisała:

dodane: 18-11-2012 17:18

daj mi jego adres zeskanuje to i wysle mu przed świetami jeśli nie masz odwagi :) :):)
 

karpatka24
Zobacz blog

karpatka24 napisała:

dodane: 18-11-2012 16:58

pięknie napisane, przeczytałam całość, choć zazwyczaj szerokim łukiem omijam tego typu teksty - ten jest niesamowity :)
 

Anastazja30

Anastazja30 napisała:

dodane: 18-11-2012 15:55

Fajnie się to czyta,super,że macie takie relacje:)
Ja niestety nigdy nie miałam dobrego kontaktu z ojcem,oboje mamy trudne charaktery i nie potrafimy się porozumieć:(
 

merenvien
Zobacz blog

merenvien napisała:

dodane: 18-11-2012 15:55

Kasiulekasiek - żeby to wszystko było takie proste ;) Jakoś nigdy nie miałam na to odwagi. Może w Wigilie wyłożę kawę na ławę??
 

merenvien
Zobacz blog

merenvien napisała:

dodane: 18-11-2012 15:54

Może jednak pracoholicy nie są tacy źli ? ;)
 

kasiulekasiek

kasiulekasiek napisała:

dodane: 18-11-2012 15:53

musisz mu to kiedys powiedzieć :):)
 

ouuuu

ouuuu napisała:

dodane: 18-11-2012 15:49

Pięknie się to czyta, to wszystko jest takie prosto z serca..
Też kocham swojego Ojca i jest dla mnie autorytetem chociaż także jest pracoholikiem.
 

Wyszukiwarka

UŻYTKOWNICY

Szukaj:

RSS

Dodaj do ulubionych

O blogu

Perypetie.

Prowadzony przez:
merenvien

Raz lepiej , raz gorzej, ale grunt, żeby być na plusie. Bywa ciężko , ale przyznajcie sami - żyje się cudnie :)

O mnie

merenvien

Na szafie od: 15-09-2012

Obserwuj

.

Obserwują blog
NelehFly
xhoooneyx
anetqa00
ameba68
roksanakw
Sy7wia7
Anastazja30

Podaj powód zgłoszenia:


Zamknij
3