0% prowizji - na zawsze!

UŻYTKOWNICY

Dudzi w szafie

blogi.szafa.pl/ /dudzinka

gru. 11

Niespodziewany horror i kontakt z różdżką ;)

dodane przez: dudzinka dn. 11-12-2010 r.

Czekałam, czekałam aż się doczekałam. Mój dziurawy ząb zaczął boleć. Ból pojawił się wczoraj po południu, a jego charakter rozwiał moje wszelkie wątpliwości co do tego jak się go pozbyć. Byłam gotowa pozbyć się go razem z zębem. Wiele miesięcy temu wyczytałam w necie informacje dotyczące czarodziejskiej różdżki i od tamtej pory nie chciałam słyszeć o żadnym innym znieczuleniu. Nawet wczoraj, kiedy ból zaczął wgryzać się dosłownie w głąb mojego mózgu stwierdziłam, że owszem, chcę wyrwać ząb, ale tylko z różdżką. Dałam Misiowi namiary na gabinety, w których stosuje się różdżkę i po jakimś czasie udało się mu znaleźć miejsce, w którym mogli mnie przyjąć tego samego dnia, choć było grubo po 19.00. Gabinetem tym okazała się klinika Biorenix Faldent położona 30 km od naszego domu. Po wejściu okazało się, że poczekalnia jest bardzo przyjemnie urządzona i momentami można było wręcz zapomnieć, że czeka się na wizytę u dentysty. Po dłuższym oczekiwaniu zostałam poproszona do gabinetu, gdzie czekał na mnie stomatolog ze swoim asystentem. Obaj okazali się bardzo sympatyczni i weseli. Nawet moje zdenerwowanie (a jestem OGROMNĄ panikarą po przejściach) gdzieś uleciało. Okazało się, że ząb teoretycznie można ratować leczeniem kanałowym, ale cena (1200 zł) wydała mi się na tyle kosmiczna, a ząb na tyle mało dla mnie warty, że zdecydowałam się na rwanie z wymarzoną różdżką (poza tym pojawiły się jeszcze inne argumenty "za" wyrwaniem, których nie będę tutaj przytaczać, bo nie czuję się na siłach, aby jeszcze bardziej wgłębiać się w problemy mojej jamki ustnej ;). Najpierw dostałam "miętówkę" w okolice zęba, żeby wkłuwanie różdżką nie bolało, a potem dentysta zaczął ostrzykiwać nią dziąsła, co nie budziło grozy jak starodawna strzykawka, a kontakt z nią nie można było nazwać bólem. Kiedy znieczulenie już zadziałało zrobiono mi zdjęcia zęba (a może to się stało nawet trochę wcześniej) i okazało się, że ma on mocne, ale wąskie korzenie, które paradoksalnie "lubią" się trzymać na miejscu podczas próby ich wyrwania... W mojej rodzinie kilka osób miało już problemy właśnie z tymi zębami (dolna 6), więc byłam pewna najgorszych przeczuć, które wkrótce miały się ziścić. Dentysta próbował go wyrwać, a ten nic - zaparł się i tylko chwiał jakby wszystkim chciał zrobić na złość. Niestety po dłuższej walce ze złośliwym zębem okazało się, że nie obejdzie się bez jego pokrojenia. Został on pocięty na kilka kawałków, które przy pomocy kleszczy i dłuta po kolei zostały wyjęte z mojego biednego dziąsła. Wszystko obserwowałam z wielkim zainteresowaniem :P, ale nie było to dla mnie jakoś szczególnie przykre, bo kompletnie nic nie czułam poza zapachem przypominającym karbid podczas przecinania zęba. Kiedy było już po wszystkim moje poorane dziąsło zostało zaszyte. Dentysta polecił mi zimne okłady i Aleve na noc, która zbliżała się dużymi krokami. Po powrocie do domu jeszcze wszystko było w porządku, ale w środku nocy, kiedy różdżka przestała działać, a Aleve również powoli przestawał - ból był bardzo nieprzyjemny (swedzącowkurzający) i nawet okłady z lodu niewiele pomagały.
-----------------------------------------
Zbliża się 16.00. Dziąsełko chyba ładnie się zasklepia, swędzi, pobolewa, ale jest lepiej niż w nocy. Właśnie sobie uświadomiłam, że godzinę temu mogłam wziąć kolejną dawkę Aleve, ale jak widać jest już ze mną na tyle dobrze, że jeszcze poczekam trochę...
Gorzej z tym, że od wczoraj nic nie jadłam, bo jakoś ... nie mam śmiałości :P Tylko wodę piję. Dzisiaj miałam iść nie imieniny - nie poszłam. Po co mam niepokoić innych moją zbolałą miną... poza tym chyba robię się głodna...

Przy okazji poszukiwania informacji o tym jak postępować po wyrwaniu zęba trafiłam na ciekawy opis całego procesu.

1269344720951.jpg

wpis edytowany 2010-12-25 o godz. 16:21:45

Brak

Komentarze



Możliwość komentowania została wyłączona


Podaj powód zgłoszenia:


Zamknij
0