0% prowizji - na zawsze!

UŻYTKOWNICY

My own world of fashion

blogi.szafa.pl/ /Vell

wrz. 10

Być rezydentem.

dodane przez: Vell dn. 10-09-2012 r.
Być rezydentem.

Cześć dziewczyny!

 

Trzy miesiące temu, siedziałam w tym samym miejscu, pytając Was czy wyjechać do pracy jako rezydent do Czarnogóry. Właściwie każdy mi mówił, jedź, spróbuj. Pojechałam. Nie miałam zielonego pojęcia o byciu rezydentem, ale pierwsze trzy dni były bardzo intensywne,nauka na bieżąco stres niesamowity, później już jakoś poszło. Bylam pozostawiona sama sobie, ponad dwa tysiące kilometrów od domu, bez żadnych znajomości. Jak się jednak okazuje Ulcinj był pełen serdecznych ludzi, którzy pomogli mi to jakoś przetrwać.  W dniu przyjazdu zmieniły się jednak moje warunki zatrudnienia- telefonicznie zostalam poinformowana, co znaczy że miały być dwie rezydentki, a okazało się, że jestem sama, a pod opieką mam dwa miasta oddalone od siebie ok 70 km, co w praktyce autobusem,drogą wzdłuż wybrzeża trwało trzy godziny w jedną stronę, w upałach po 45 stopni. Mając pod opieką dwa miasta, czyli ok 200 turystów, zmieniających się co 9 i 12 dni, co daje wymianę turnusów co 3-4 dni na zmianę w dwóch miastach to jest za dużo dla jednej osoby. Trzy razy wylądowałam na pogotowiu z wycieńczenia, z nerwów. Biuro dla którego pracowałam, było kompletnie nieodpowiedzialne. Nie będę się tutaj rozpisywać nad ich metodami działania, ale czasami czułam jakby to było moje biuro, jakbym ja się bardziej przejmowała wszystkimi opłatami, finansami niż oni. Pracowałam sumiennie, na tyle na ile pozwalało mi zdrowie, nerwy, siły. Potrafilam byc na nogach od 4.30 do 3 w nocy, pracować non stop na pełnych obrotach, chociaż przez 2 dni nie miałam czasu żeby coś zjeść. Teraz sobie myślę, że byłam głupia i nie powinnam była aż tak się wszystkim przejmować. Oczywiście po trzech miesiącach pracy dostałam jedną wypłatę, a właściwie jej część. To był też powód dla którego wróciłam, teraz będę musiała się z nimi sądzić, żeby odzyskać pieniądze, które mi się należą.

Ale...i tak była to najlepsza decyzja w moim życiu. Ludzie z wakacji przywożą sobie muszelki, magnesy na lodówkę, kamyczki...Ja przywiozłam sobie miłość. Na początku myślałam, że będzie tak jak zawsze, jak się skończy lato skończy się i to. Jednak życie zaskakuje i 23.09 moja pamiątka przyjeżdża do mnie, prosto z Belgradu. Co będzie dalej, nie wiem, mam nadzieję, że jakoś się ułoży.

 

Jeśli chodzi o pracę rezydenta, to nie na pewno nie są to wakacje, jeśli będziecie chciały spróbować to 1000 razy sprawdźcie biuro, które was zatrudnia.

Chociaż tak czy siak myślę, że warto !

 

Pozdrawiam Was serdecznie, Ola :)

podróże, rezydent, wakacje, urlop, praca,

Komentarze



Możliwość komentowania została wyłączona


Dafcia

Dafcia napisała:

dodane: 10-09-2012 21:57

Vell - gdybyś kiedyś potrzebowała jakiejś obiektywnej opinii, albo czegoś w tym stylu, wal śmiało, co dwie branżowe głowy to nie jedna ;-)
 

kasialubiciuchy

kasialubiciuchy napisała:

dodane: 10-09-2012 18:41

oby ta milosc nigdy sie nie skonczyla
 

Vell
Zobacz blog

Vell napisała:

dodane: 10-09-2012 16:49

Dafcia - dokładnie, jak ja słyszałam ludzi którzy mówią 'Pani to ma taką fajną pracę, wakacje za które płacą' to mi się słabo robiło. Ale masz rację, szkoła życia jak nie wiem, teraz wiem, że nie naprawdę nie ma rzeczy niemożliwych, wszystko się da rozwiązać :)
Dziewczyny nie dziękuje, żeby nie zapeszyć :))
 

Dafcia

Dafcia napisała:

dodane: 10-09-2012 16:04

Trafić na biuro z prawdziwego zdarzenia jest naprawdę ciężko. Jednak najbardziej podcina skrzydła opinia turystów, dla których nasza praca to nieustanne wakacje. Większość twierdzi, że zarabiamy miliony za siedzenie/chodzenie i obijanie się.
Mimo to nie zamieniłabym tej corocznej, sezonowej przygody na nic innego. To praca nieprzewidywalna, inspirująca, to prawdziwa szkoła życia. A kiedy dostaję pluszaka od grupy, która dziękuje za najlepszy wyjazd w życiu... zapominam o wszystkim, przez co zdarzało mi się płakać :)
 

anetlic

anetlic napisała:

dodane: 10-09-2012 15:55

musisz być niewyobrażalnie silną osobą, jeśli przetrwałaś coś takiego. Podziwiam Cie i trzymam kciuki za Was :)
 

jagodzian

jagodzian napisała:

dodane: 10-09-2012 15:45

o kurcze co za historia! trzymam kciuki za to, że wygrasz sprawę i za Ciebie i Twoją 'pamiątkę' z Belgradu!
pozdrawiam:)
 

malina992

malina992 napisała:

dodane: 10-09-2012 15:28

ooo to teraz zycze szzcescia w milosci:D:D:D!!!
 

Dagus93
Zobacz blog

Dagus93 napisała:

dodane: 10-09-2012 15:16

Mam nadzieję , że sprawe wygrasz i wypłacą Ci całkowita sume :)
 

Wyszukiwarka

UŻYTKOWNICY

Szukaj:

RSS

Dodaj do ulubionych

O blogu

My own world of fashion

Prowadzony przez:
Vell

Wszystko po trochu, to co u mnie w szafie piszczy, co mnie kręci,a co odrzuca, garstka porad i mnóstwo pozytywnej energii :))

O mnie

Vell

Na szafie od: 09-12-2009

Obserwuj

Normalna dziewczyna z tętniącego życiem miasta, trochę podstarzała absolwentka szkoły o profilu kreowania ubioru, na co dzień wizażystka, a czasami nawet stylistka do sesji zdjęciowych, oprócz tego nieposkromiona optymistka i marzycielka !:)

Obserwują blog
corleona
alpina
kociczka1221

Podaj powód zgłoszenia:


Zamknij
0