0% prowizji - na zawsze!

UŻYTKOWNICY

Toksycznie

blogi.szafa.pl/ /CookieMonster1709

lis. 22

Rok wstecz

dodane przez: CookieMonster1709 dn. 22-11-2013 r.

Wrzesień 2012

 

Dzisisj odebrałam badzo dziwny telefon. Zadzwonił do Mnie jakiś koleś z pretensjami że niby ja coś o nim nagadałam mimo że nie miałam zielonego pojęcia z kim rozmawiam. Jak się później okazało chłopakowi trochę pomieszało się w głowie albo to był tylko pretekst do Tego żeby zagadać bo od tamtego nieszczęsnego telefonu nie mogę się do dzisiaj od Niego uwolnić...

Ale pokolei. W czasie rozmowy stwierdziliśmy że spotakmy się i pogadamy o tych pogłoskach które do niego dotarły bo sprawę trzeba wyjaśnić. Spotkalismy się po kilku dniach. Spotkanie było dziwne bo nie interesowało go zbytnio czy ja faktycznie coś takiego powiedziałam tylko bardziej był zainteresowany tym z kim jestem co robię itd. Spotkanie tak szybko jak się zaczęło tak szybko się skończyło. A jemu chyba się spodobałam bo pisał do mnie o każdej poże dnia i nocy, co mnie strasznie dziwiło bo kiedy on spał!!!??? Nie zniechęcało go nawet to że ja mu nie odpisywałam. Wtedy wydawało mi się że się o mnie stara że chce żebym sie do niego przekonała. Oczywiście popytałam się tu i tam co to z niego za gagatek i jak się okazało nie cieszy się dobrą opinią wsród ludzi wręcz przeciwnie każdy twierdził że jest bardzo agresywny i to nie partia dla mnie. Ja w to nie uwierzyłam. Spotkałam sie z nim raz później drugi. Nigdy nie zauważyłam żeby był nachalny, agresywny wręcz przeciwnie wydawał mi się bardzo sympatycznym i kochanym chłopakiem. Po pewnym czasie stwierdziliśmy że wartoby było spróbować stworzyć razem związek. Początki były magiczne. Tęskniłam za nim szalenie. Widywaliśmy sie codziennie. Przychodził po mnie kiedy kończyłam pracę, zawszę odprowadzał do domu, był na każde moje zawołanie. Po prostu było cudownie...

 

Pażdziernik-Grudzień 2012

 

Im dłużej ze sobą byliśmy tym bardziej się angażowałam, świata poza nim nie widziałam pomimo tego że lubił wychodzić na całe weekendy i pić. Zawsze tłumaczyłam sobie że ja go zmienię pokażę mu inne lepsze życie. W końcu w listopadzie zaprosił mnie na imprezę rodzinną. Pojechaliśmy razem. Poznałam całą jego rodzinę. Bardzo dobrze się bawiłam pomimo tego że na początku byłam nieziemsko zestresowana. Wieczór mijał sympatycznie, On pił i się śmiał ja bez alkoholu dobrze się bawiłam. Przyszedł czas żeby zbierać się do domu, jemu to się nie podobało bo chciał być dłużej, on miał czas, nie był zmęczony wręcz przeciwnie dla niego dzień sie dopiero rozpoczynał. W końcu doszło do kłótni. Pokłócił się ze swoją mamą bo nazwał go pijakiem. Ubrałam sie razem z nim i wyszliśmy. Wezwaliśmy taksówkę bo był kompletnie zalany. W drodze do domu zaczepiał kierowcę opowiadał niestworzone historię. Było mi za niego wstyd. Tłumaczyłam to sobie tym że jest zalany. Na następny dzień nic nie pamiętał co wcale mnie nie dziwiło. Potem żyło nam sie w miarę spokojnie i dobrze do czasu naszych pierwszych świąt które pomimo jego zapewnień że spędzimy je razem spędziliśmy osobno. Znów koledzy i alkohol byli ważniejsi od własnej dziewczyny. Ja nie byłam przyzwyczajona do takiego życia. Dla mnie rodzina i chłopak byli najważniejsi potem dopiero byli znajomi. Myślałam że sylwester także nie wypali bo do ostatnich minut nie byłam pewna czy spędzimy go razem czy też nie. Na szcząście spędziliśmy go razem, u niego w domu. Czułam się tam jak służąca "przynieś nam szklanki", "podaj coś ciepłego do jedzenia", "wytrzyj to" i tak na okrągło. Niestety jego znajomych wciąż przybywało. Ktoś zepsół ubikację. Chciałam pomóc w naprawie a jedynie co usłyszałam z ust swojego faceta to: "wypierdalaj stąd ty suko nie chcę cie na oczy widzieć". Pytałam sama siebie dlaczego on mi tak powiedział?? Czym sobie na to zasłużyłam??? Ale odpowiedzi nie uzyskałam. Nagle zniknął. Nie było go bardzo długo. Kiedy wrócił zachowywał się jakby nigdy nic się nie stało. Przytulał mnie, mówił że kocha i ani słowem nie wspomniał o tym co wydarzyło sie parę godzin wcześniej. Reszę wieczoru spędziliśmy w dobrych humorach aż do momentu kiedy oświadczyłam że chcę już iść do domu. Poraz kolejny pokłóciliśmy się o to że przecież czwarta nad ranem to młoda godzina i gdyby jego kolega nie interweniował to kto wie czy nie dostałam bym po pysku tylko dlatego że chciałam iśc do domu... Po tym zdarzeniu kłóciliśmy się średnio raz na miesiąc...

 

Maj 2013

 

Przed nami kilka dni wolnego. Weekend majowy zapowiadał się bardzo sympatycznie. Mieliśmy spędzić go razem po tym jak nie zgodziłam się żeby wyjechał z kolegami do innego miasta na całą majówkę. Niestet znów się pokłóciliśmy. Byłam sama w domu. Bardzo mnie bolało to że mamy wolne a my nie możemy się spotkać bo on jest na mnie obrażony. Męczyłam go smsami żeby do mnie przyszedł, żebyśmy pogadali, wyjaśnili sobie wszystko. W końcu uleg. Przyszedł do mnie. Otworzyłam mu drzwi chciałam żeby wszedł ale on tego nie zrobił. Spojrzał na mnie i powiedział : "jesteś zwykłą szmatą i kurwą, nigdy nie będę cię szanować! Dla mnie jesteś nikim!". Nie mogłam uwierzyć w to co słyszę, łzy cisneły mi się do czu. Zapytałam tylko "dlaczego tak uważasz? Co ja ci zrobiłam?" Powiedział mi tylko "bo umiesz się tylko kurwić, każdy się dowie że jesteś zwykłą pierdoloną kurwą". Nie wytrzymałam. Podeszłam do niego i uderzyłam go w twarz tak mocno jak tylko umiałam. Nie zdąrzyłam się obrócić żeby wejść do domu bo on mi oddał i to tak mocno że prawię sie przewróciłam. Na szczęście udało mi się wejść do domu i zamknąć drzwi na klucz bo wtedy on wpadł w prawdziwą furię. Trzaskał mi rękami w drzwi, kopał je, krzyczał że mnie zabiję za to co mu zrobiłam... A ja siedziałam w zamkniętym pokoju żeby tego nie słyszeć i płakałam, nie tyle z bólu co z głupoty. Wtedy sobie przypomniałam jak każdy mi mówił to nie jeste chłopak dla ciebie, on będzie cię bił kiedy pójdzie nie po jego myśli....Wtedy sobie uświadomiłam że ludzie mówili mi to żeby mnie ostrzec a ja nikogo nie słuchałam...no i się doigrałam.... Jego furia nie miała w niczym ujścia, nie skończyła się tak jak zakładałam tego wieczoru. Jego złość trwała jeszcze kila ładnych dni. Unikałam go jak ognia. Robiłam wszystko żeby go nigdzie nie spotakć ale pech sprawił że wpadłam na niego kiedy wracałam do domu i mało brakowało a zamiast do domu trafiłabym do szpitala.... W końcu wybuchł, wyżył się na mnie a na następny dzień zachowywał się tak jakby nigdy nic się nie stało....

Brak

Komentarze



Możliwość komentowania została wyłączona


Wyszukiwarka

UŻYTKOWNICY

Szukaj:

RSS

Dodaj do ulubionych

O blogu

Toksycznie

Prowadzony przez:
CookieMonster1709

Blog będzie pisany w formie opowiadania, piszę w pierwszej osobie bo tak mi prościej :) życzę miłej lektury :)

O mnie

CookieMonster1709

Na szafie od: 03-04-2012

Obserwuj

Jestem pełną pomysłów młoda kobietką :) mam nadzieje że spodoba Wam się mój blog :) postaram się pisać w nim jak najczęściej :)

Obserwują blog
marrta
young_girl
Aliszja_k

Podaj powód zgłoszenia:


Zamknij
0