0% prowizji - na zawsze!

UŻYTKOWNICY

Cierpienia młodej wielorybki

blogi.szafa.pl/ /Aliszja_k

kwi. 06

notka, w której przyznaję się, ile ważę.

dodane przez: Aliszja_k dn. 06-04-2012 r.
notka, w której przyznaję się, ile ważę.

Jest cicho. Idę długim, mrocznym korytarzem, słyszę tylko echo własnych kroków. Serce podchodzi mi do gardła - czy ten koszmar kiedykolwiek się skończy? Nareszcie! Ratunek! W oddali rysuje się świetlisty kontur drzwi. Przyśpieszam kroku, prawie biegnę i w końcu dopadam do klamki. Chwila zawachania...  wchodzę.

Obramowane rzęsistym światłem drzwi nie okazaly się wybawieniem.

 

W pierwszej chwili oślepia mnie jaskrawy blask, dopiero po sekundzie rozpoznaję kontury otaczającej mnie rzeczywistości. Przede mną rozciąga się dluga lada, za ktorą stoi niewyobrażalnie szczupła kobieta o demonicznych, pokrytych zmarszczkami rysach twarzy.

- Ja... yy... Ja na wizytę... - bezskutecznie staram się sklecic jakieś bardziej zrozumiałe zdanie. Kobieta bez słowa rzuca na ladę kartę z imieniem i nazwiskiem. Czytam - o, to moje.  Niepewnie zgarniam świstek z lady, przy okazji zauwazam czerwone szpony u rąk recepcjonistki. Gdyby chciała, spokojnie mogłaby poderżnąc nimi gardło.

- na lewo - burczy.

Niepewnym krokiem wślizguję się do gabinetu o sterylnie bialych ścianach.  Nie od razu zauważam kobietę w śnieżnym kitlu, gdyby nie jej gładko zaczesane, czarne włosy, idealnie wtapiałaby się w tło. Natychmiast kieruję się w jej stronę.

-Na wagę - mówi, nie patrząc na mnie. Rozglądam się do okoła, skupiam wzrok. Faktycznie, na środku pomieszczenia stoi białe urządzenie. Z pewnym wachaniem stawiam na nim najpierw jedną, a potem drugą stopę.Gapię się na mały ekranik i czekam na wynik. Niestety, nie jest dane mi go poznac - cyfry migają coraz szybciej, bez wysiłku pokonują pułap 100kg i gnają dalej.

- TY GRUBA ŚWINIO! - krzyczy nagle kobieta. Już nie siedzi w kącie sali, tylko stoi obok wagi i oskarzycielsko wskazuje na mnie palcem, równiez zakończonym czerwonym, długim i ostrym paznokciem. - KTO CI KAZAŁ TYLE ŻREĆ?!  TRZEBA BYŁO WCZEŚNIEJ SIĘ ZA SIEBIE WZIĄĆ, TERAZ JUŻ ZA PÓŹNO! JESTEŚ TAK TŁUSTA, ŻE STRACISZ NIE TYLKO FACETA, ALE TEŻ WSZYSTKICH PRZYJACIÓŁ! JUŻ CIĘ NIENAWIDZĄ! SPÓJRZ TYLKO NA SIEBIE!

Nagle zamiast białych ścian pojawiają się lustra - milony luster, w których odbija się milion wyciągnietych w moim kierunku szponów. A co najgorsze, widzę także siebie, to znaczy trudno mi się dostrzec, bo ginę w zawłach opływającego mnie tłuszczu. Zauważam tez nagle, że moje ubranie jest tak ciasne, że sama nie rozumiem, jak się w nie wcisnęłam.

- TAKIE POTWORY NIE MOGĄ CHODZIĆ PO ŚWIECIE! NIE MASZ PRAWA ŻYĆ! - kobieta nie przestaje wrzeszczec. Co gorsza, dołącza się do niej recepcjonistkia i obie, kierując pod mym adresem niezbyt pochlebne uwagi, rzucają się na mnie z pazurami. Wyczuwam zagrożenie i rzucam się do ucieczki. Niestety, jako wielka tłusta baba nie mam szans, Widzę, jak palce kobiet zbliżają sie do mojej szyi, chcę krzyczec i....

 

...budzę się w mojej rozkosznej pościeli w kwiatuszk. Kicia patrzy na mnie z potępieniem, chyba wiercąc się zakłociłam jej sen. Patrzę na zegarek - do wizyty u dietetyka pozostało jeszcze kilka godzin, zdąże się jeszcze przespac, ale nie jestem pewna, czy chcę. Mimo wszystko zmęczenie zwycięza i bezbronna odpływam w ramiona Morfeusza.

Rzeczywista wizyta w przychodni nie jest aż ta  traumatyczna:) panie w recepcji nie są jakoś szczególnie wychudzone, za to zachwycają sie moimi kolczykami - zawsze to poprawia humor. Jakaś sprytna maszyna mierzy mi tkankę tłuszczową, zawartośc wody itp, itd.  Sama rozmowa z panią dietetyk nie jest za długa - ważenie, klepanie po brzuchu i krótkie omówienie zasad odchudzania. Potem jadłospis i recepta na ziólka do ręki... No to zaczynamy. Przyznam się ile ważę, może wasze słowa potępienia mnie bardziej zmotywują. no dobra... ekhm.... yyy... no... 85 kg. Nie wiem jak to się stało! Ale postaram sie temu przeciwdziałąc, trzymajcie kciuki :)

wpis edytowany 2012-04-06 o godz. 01:52:49

dieta,

Komentarze



Możliwość komentowania została wyłączona


tide

tide napisała:

dodane: 19-07-2012 13:35

osiągalne :) dasz rade
 

Aliszja_k
Zobacz blog

Aliszja_k napisała:

dodane: 19-04-2012 14:08

Chciałabym schudnąc przynajmniej 15 kg, bo 20 to chyba nieosiągalne marzenie :(
 

rudaaa12

rudaaa12 napisała:

dodane: 17-04-2012 15:46

Wpis rewelacja ! Ekstra się to czytało :)))
Miałam pytać właśnie ile masz wzrostu. Ja mam 181 cm i 74 kg;/
Ile chcesz schudnąć?
 

claudyn
Zobacz blog

claudyn napisała:

dodane: 06-04-2012 22:17

Genialna notka! :))) trzymam za ciebie kciuki, wydajesz się mega pozytywna osobką
 

Aliszja_k
Zobacz blog

Aliszja_k napisała:

dodane: 06-04-2012 11:16

Oj, niespodziewałam się, że komukolwiek będzie chciało się to czytac, dzięki dziewczyny :)

Wzrostu jestem średniego, koło 168cm, więc taka waga to już otyłość niestety. Ale biorę się za siebie (oczywiście pełną parą ruszę dopiero po świętach). Za wasze słowa otuchy serdecznie nie dziękuję, coby nie zapeszyć :)
 

Stokrotka-
Zobacz blog

Stokrotka- napisała:

dodane: 06-04-2012 10:58

Ja też trzymam kciuki!! :) będzie dobrze! dietetyk na pewno Ci pomoże! :) gdybym miała kase sama bym się wybrała ;) ile masz wzrostu? buziakii :)
 

sssonia
Zobacz blog

sssonia napisała:

dodane: 06-04-2012 09:39

Dobre :D
Trzymam kciuki za Ciebie, z taką dawką poczucia humoru z pewnością dasz sobie radę:)
 

jamajka02x
Zobacz blog

jamajka02x napisała:

dodane: 06-04-2012 09:09

Fantastyczny wpis. Życzę powodzenia w odchudzaniu :)
 

angua79

angua79 napisała:

dodane: 06-04-2012 09:04

Fajne, ubawiłam się czytając Twoje wpisy :)
Trzymam kciuki, na pewno się uda :) A poza tym jesteś ładną dziewczyną, trochę powinnaś zrzucić dla zdrowia i samopoczucia, ale z krągłościami Ci do twarzy.
 

koja55
Zobacz blog

koja55 napisała:

dodane: 06-04-2012 07:34

Świetny wpis. Fajnie to opisałaś! Oczywiście 3mam kciuki tak mocno, mocno! Uda się ! : )
 

Podaj powód zgłoszenia:


Zamknij
1